Published 25 Aug, 2026 21:41

Nowe badanie ostrzega, że globalny wskaźnik dzietności mógł po raz pierwszy w historii ludzkości spaść poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, co stawia światową populację na drodze do spadku liczebności w ciągu mniej więcej jednego pokolenia.
Publikacja zatytułowana *Terra Incognita: The Economics of a Shrinking World* („Terra Incognita: Ekonomia kurczącego się świata”), wydana na początku tego miesiąca przez profesora ekonomii Jesusa Fernandeza-Villaverdego z Uniwersytetu Pensylwanii oraz badacza Patricka Norricka z Uniwersytetu Northwestern, ostrzega, że utrzymująca się niska dzietność może doprowadzić do skurczenia się zasobów siły roboczej, szybkiego starzenia się społeczeństw oraz nadmiernego obciążenia gospodarek i systemów opieki społecznej.
Naukowcy szacują, że ludzkość prawdopodobnie znajduje się już poniżej poziomu zastępowalności pokoleń – czyli średniej liczby dzieci przypadających na kobietę, niezbędnej do tego, by każde pokolenie zastąpiło poprzednie.
Globalny próg tego wskaźnika wynosi około 2,2, podczas gdy w badaniu obecny poziom określono na nie więcej niż 2,19, co sugeruje, że świat mógł właśnie przekroczyć tę granicę.
„Od 2026 roku ludzkość prawdopodobnie znajdzie się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń:
rodzi się mniej dzieci, niż potrzeba do utrzymania stałej liczby ludności w dłuższej perspektywie... taka sytuacja nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii naszego gatunku, nawet w czasach wojen czy pandemii” – stwierdzili autorzy.
Analiza obejmuje 236 krajów i terytoriów w okresie od 1950 do 2023 roku;
spadek dzietności odnotowano w 219 z nich.
Autorzy zauważają, że średnio w krajach tych ubywało około 0,062 urodzenia na kobietę rocznie i niewiele wskazuje na to, by trend ten miał wyhamować.
Światowa populacja jeszcze się nie kurczy, ponieważ liczne pokolenia urodzone w poprzednich dekadach wciąż mają dzieci, jednak naukowcy szacują, że efekt ten może podtrzymać wzrost liczby ludności jedynie przez kolejne trzy dekady, a szczytowy poziom – około 9 miliardów – zostanie osiągnięty w 2056 roku, po czym nastąpi spadek.
Autorzy zwracają uwagę, że trend ten objął obszary wykraczające daleko poza kraje bogate;
szacuje się, że w 2025 roku wskaźnik dzietności wyniesie zaledwie 0,87 w Tajlandii, 1,01 w Kolumbii, 1,35 w Iranie i 1,52 w Brazylii.
Podkreślają oni, że nie istnieje automatyczny mechanizm, który przywróciłby dzietność do poziomu zastępowalności pokoleń, ponieważ nie ma jednego wyjaśnienia spadku liczby urodzeń: choć czynniki takie jak koszty mieszkań i opieki nad dziećmi, niepewność ekonomiczna, antykoncepcja czy zmieniające się normy społeczne mogą mieć swój udział, żaden z nich nie wyjaśnia w pełni tego globalnego trendu.
Badanie ostrzega, że gospodarcze skutki nadchodzącego spadku liczby ludności mogą być dalekosiężne.
Mniejsze pokolenia oznaczają mniej pracowników utrzymujących rosnącą populację osób starszych, co obciąża systemy emerytalne, opiekę zdrowotną i finanse publiczne, a jednocześnie hamuje wzrost gospodarczy.
W przypadku USA autorzy szacują, że roczny wzrost wydajności na poziomie 2% w połączeniu ze spadkiem liczby osób aktywnych zawodowo o 0,5% ograniczyłby długoterminowe tempo wzrostu PKB do około 1,5%.
W ciągu ostatniej dekady znaczącej korekcie w dół uległy również prognozy demograficzne ONZ.
W 2015 roku organizacja przewidywała, że w 2100 roku liczba ludności świata przekroczy 11,2 miliarda, nie osiągając szczytu przed końcem stulecia.
Z kolei w aktualizacji prognoz z 2024 roku przewidziano, że populacja osiągnie maksimum na poziomie około 10,3 miliarda w połowie lat 80. XXI wieku, po czym nieznacznie spadnie – do około 10,2 miliarda w 2100 roku.
Według szacunków ONZ światowa populacja przekroczyła w 2022 roku próg 8 miliardów osób i obecnie wynosi około 8,3 miliarda.
Głos zabiera Musk
Amerykański miliarder z branży technologicznej Elon Musk, który wielokrotnie ostrzegał przed spadkiem wskaźników urodzeń, zareagował na wyniki badania, gdy jeden z użytkowników serwisu X określił je mianem „kryzysu egzystencjalnego”. „Ostrzegałem przed tym od lat” – napisał.
Musk, ojciec trzynaściorga dzieci, wielokrotnie określał spadający wskaźnik urodzeń jako jedno z największych zagrożeń dla cywilizacji.
W 2022 roku napisał, że „zapaść demograficzna spowodowana niskim wskaźnikiem urodzeń stanowi dla cywilizacji znacznie większe zagrożenie niż globalne ocieplenie”.
W ubiegłym roku ostrzegał, że „niski wskaźnik urodzeń doprowadzi do końca cywilizacji”, i wzywał do potraktowania tej kwestii jako sytuacji kryzysowej dla kraju, sugerując jednocześnie, że Europa może „wymrzeć”, jeśli dzietność nie wzrośnie.
W miniony weekend, komentując artykuł opisujący podejmowane w starożytnym Rzymie próby zwiększenia liczby ludności, Musk napisał: „Rzym upadł, ponieważ przestano »produkować« Rzymian”.
Wyzwania demograficzne Rosji
Rosyjscy urzędnicy od dawna ostrzegają przed wyzwaniami demograficznymi, z jakimi boryka się kraj.
Według danych państwowej agencji statystycznej Rosstat, w ubiegłym roku całkowity współczynnik dzietności w Rosji spadł do poziomu około 1,305–1,374 dziecka na kobietę, przy czym odnotowano jedne z najniższych w nowożytnej historii kraju miesięcznych i kwartalnych wskaźników urodzeń.
Aby odwrócić ten trend, Moskwa wprowadziła świadczenia z tytułu urodzenia dziecka, rozszerzyła zasiłki macierzyńskie oraz wdrożyła inne środki wsparcia rodzin.
Przywróciła również radziecki tytuł „Matki-Bohaterki”, wiążący się z gratyfikacją finansową dla kobiet wychowujących co najmniej dziesięcioro dzieci, a także zaczęła zniechęcać do promowania stylu życia wolnego od posiadania dzieci (tzw. child-free).
Prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie podkreślał znaczenie poprawy warunków gospodarczych i społecznych w celu promowania wielodzietności oraz uczynienia rodzicielstwa wyborem powszechnie wspieranym przez społeczeństwo.
Poparł on ogólnokrajowy system wsparcia rodzin, a w 2024 roku powołał prezydencką radę ds. polityki rodzinnej i demograficznej.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/644626-world-historic-population-decline/