czwartek, 7 sierpnia 2025

"Republika Południowej Afryki odrzuca naciski przemysłu na faworyzowanie USA w handlu minerałami Prezes firmy górniczej Sibanye Stillwater twierdzi, że plan ma na celu poprawę relacji Pretoria-Waszyngton"

 South Africa rejects industry push to favor US in mineral trade

Minister górnictwa RPA, Gwede Mantashe, odrzucił propozycję czołowych liderów biznesu, aby zapewnić Stanom Zjednoczonym korzystny dostęp do kluczowych surowców mineralnych Afryki, oskarżając ich o forsowanie interesów prywatnych, poinformował w środę Bloomberg.
Według doniesień, propozycja – nosząca sformułowanie „uczynić minerały ponownie wspaniałymi” – została opracowana przez grupę, w skład której wchodzili prezes Sibanye Stillwater, Neal Froneman, oraz członek zarządu, Rick Menell, przed majowym spotkaniem prezydenta Cyrila Ramaphosy z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Mantashe powiedział, że ani Ministerstwo Górnictwa, ani Rada ds. Złóż Mineralnych RPA, reprezentująca większość firm górniczych w kraju, nie były konsultowane podczas opracowywania planu. „Nie rozmawiali z nami” – powiedział Bloombergowi, dodając, że „nie ma nic w górnictwie bez” udziału ministerstwa i szerszego sektora przemysłu.

Minister sprzeciwił się sformułowaniu „uczynić minerały ponownie wspaniałymi” w dokumencie, twierdząc, że „to nie nasz język”. „Nie chcemy strategii dotyczącej kluczowych minerałów dla USA” – powiedział Mantashe – zamiast „strategii przekrojowej dla wszystkich”. Ten spór jest najnowszym z serii sporów między państwem a przemysłem dotyczących polityki górniczej kraju. Republika Południowej Afryki posiada ponad 90% znanych światowych rezerw metali z grupy platynowców i pozostaje najbardziej rozwiniętą gospodarką górniczą Afryki, choć wydobycie złota spadło w ostatnich latach, według szacunków Minerals Council South Africa i World Gold Council. Froneman, prezes Sibanye Stillwater – największej południowoafrykańskiej firmy zajmującej się wydobyciem złota – podobno bronił propozycji, twierdząc, że jest to próba poprawy napiętych relacji Pretorii z Waszyngtonem.

Powiedział, że rekomenduje „RPA jako trampolinę do Afryki, umożliwiającą rozwój relacji i zbadanie możliwości dostaw kluczowych minerałów dla USA” poprzez wykorzystanie wiedzy branżowej.

Skrytykował podejście rządu jako wrogie wobec inwestycji zagranicznych, twierdząc, że „agresywny sposób bycia ministra” odstrasza amerykański kapitał. Relacje między Republiką Południowej Afryki a Stanami Zjednoczonymi pogorszyły się od czasu objęcia urzędu przez Trumpa. Waszyngton oskarżył Pretorię o umożliwienie tzw. „białego ludobójstwa”, sprzeciwił się sprawie przeciwko Izraelowi w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości i nałożył wysokie cła handlowe. Mantashe wzywał już wcześniej do wstrzymania dostaw minerałów do USA w odpowiedzi na cięcia pomocy finansowej wprowadzone przez Trumpa.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/africa/622604-south-africa-rejects-critical-minerals-proposal-favoring-us/

"Chiny wspierają Brazylię w walce z amerykańskimi cłami. Wykorzystywanie handlu do tłumienia innych krajów narusza Kartę Narodów Zjednoczonych, powiedział minister spraw zagranicznych Wang Yi."

 China backs Brazil against US tariff ‘bullying’



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/622617-china-backs-brazil-us-bullying/

"Polska podpisuje umowę o wartości 6,7 mld USD na 180 czołgów podstawowych K2PL z Korei Południowej"

 

  • Polska podpisała z Koreą Południową kontrakt o wartości 6,7 mld USD na zakup 180 dodatkowych czołgów podstawowych K2 w dostosowanej konfiguracji K2PL, wzmacniając swoje siły pancerne i autonomię obronną.
  • Umowa obejmuje znaczący transfer technologii, który umożliwi częściową produkcję krajową czołgów K2PL w zakładach w Bumar-Łabach, co oznacza powrót Polski do produkcji czołgów po ponad dekadzie.
  • Umowa ta opiera się na umowie z 2022 r. na pierwsze 180 czołgów K2 i jest częścią większego planu na dostawę do 1000 sztuk, wraz z dodatkowymi zakupami wyrzutni rakiet Chunmoo, haubic K9 i samolotów FA-50.
  • Premier Donald Tusk zobowiązał się do przesunięcia wydatków na obronność w kierunku polskich firm i instytucji naukowych, wzmacniając tym samym strategiczny cel, jakim jest samodzielność obronna kraju.
  • Oczekuje się, że pierwsze czołgi K2PL i pojazdy pomocnicze dotrą do nich w 2026 roku, po opóźnieniach w finalizacji ostatniej fazy umowy.

Polska podpisała nowy kontrakt z Koreą Południową na zakup 180 dodatkowych czołgów podstawowych K2, tym razem w konfiguracji K2PL dostosowanej specjalnie do polskich potrzeb, w celu wzmocnienia zdolności pancernych i rewitalizacji przemysłu obronnego.

W ramach umowy o wartości 6,7 miliarda dolarów, Hyundai Rotem dostarczy czołgi wraz z szeregiem pojazdów pomocniczych, w tym jednostkami inżynieryjnymi i wsparcia technicznego. Co istotne, umowa obejmuje również znaczący transfer technologii, który umożliwi krajową produkcję części czołgów w konfiguracji K2PL w zakładach Bumar-Łabdy SA, wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ). Oprócz czołgów podstawowych K2 Polska zakupiła także 288 wyrzutni rakiet K239 Chunmoo, 672 haubice samobieżne K9 oraz łącznie 48 lekkich samolotów bojowych i szkolno-treningowych FA-50.

Konfiguracja K2PL będzie obejmowała znaczące lokalne modernizacje i dostosowanie, zwiększając samowystarczalność Polski w zakresie produkcji obronnej. Oczekuje się, że dostawy w ramach tej nowej umowy rozpoczną się w 2026 roku.

Umowę, sfinalizowaną w zakładach zbrojeniowych Bumar-Łabędy w Gliwicach, podpisali gen. Artur Kuptel, szef Polskiej Agencji Uzbrojenia oraz Yongbae Lee, prezes południowokoreańskiego producenta Hyundai Rotem. W ceremonii podpisania umowy wzięli również udział najwyżsi urzędnicy polscy i południowokoreańscy, w tym wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister obrony Korei Południowej Ahn Gyu-back.

– To historyczny moment, bo zbliża się perspektywa, kiedy produkcja czołgów wróci do Polski i wróci do tego miejsca – powiedział Adam Leszkiewicz, prezes PGZ.

Polska dąży do ożywienia krajowej produkcji w ramach partnerstwa z Koreą Południową

W ostatnich latach Polska była kluczowym partnerem obronnym Korei Płd., zdobywając szereg dużych kontraktów zbrojeniowych.

Najnowsza umowa opiera się na wstępnej umowie podpisanej w lipcu 2022 r. za poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości (PiS), która zabezpieczyła pierwszą partię 180 czołgów K2 i ustanowiła szersze ramy dla potencjalnej dostawy do 1000 sztuk. W tych ramach pozostałe 820 czołgów miało przejść dalszą "polonizację", czyli integrację lokalnych komponentów i systemów, z długoterminowymi planami produkcji krajowej w Polsce. (Powiązane: Polska potwierdza, że wojska NATO są na Ukrainie.)

W związku z tym polski premier Donald Tusk potwierdził swoje zaangażowanie w nadzór nad przekierowaniem wydatków obronnych na rynek krajowy, obiecując osobiste monitorowanie tego procesu podczas niedawnej wizyty w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych (ITWL) z wiceministrem obrony narodowej Cezarym Tomczykiem.

"Zasadniczo zmienimy proporcje. Nie ma powodu, dla którego sprzęt porównywalny jakością, porównywalną myślą techniczną, jeśli chodzi o poziom, za granicą miałby być preferowany w stosunku do polskich firm, polskich instytutów naukowych, polskich inżynierów, polskich naukowców" – powiedział Tusk w lipcowym wystąpieniu, dodając, że "wystarczająco dużo pieniędzy poszło na inwestycje w firmy, które pracują, produkują, działają poza granicami Polski".

Zgodnie z założeniami na rok 2022 K2 ma stać się podstawowym czołgiem bojowym Wojska Polskiego. Od tego czasu trwają negocjacje w sprawie kolejnych kontraktów i rozszerzonego transferu technologii z Korei Południowej. Ostatnia umowa wdrożeniowa, podpisana w Gliwicach, spotkała się z kilkoma opóźnieniami, w tym z oczekiwanym ogłoszeniem na targach obronnych MSPO w Kielcach we wrześniu ubiegłego roku.

Zajrzyj na stronę WeaponsTechnology.news, aby poznać więcej podobnych historii.

Obejrzyj ten film o europejskich sojusznikach Ukrainy próbujących znaleźć czołgi dla oblężonego kraju.

Ten film pochodzi z kanału The Prisoner na Brighteon.com.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.naturalnews.com/

"Kulisy działań NATO na rzecz uzbrojenia Ukrainy"

 Autor: Tyler Durden

czwartek, sie 07, 2025 - 05:25

Autor: RFE/RL za pośrednictwem OilPrice.com,

  • Europejskie kraje NATO zobowiązały się do zakupu amerykańskiej broni, w tym Patriotów, dla Ukrainy, w miarę jak słabnie wsparcie USA pod rządami Trumpa.

  • UE wyprzedziła USA pod względem całkowitej pomocy dla Ukrainy i zobowiązała się do zwiększenia wydatków na obronę do 5% PKB do 2034 r.

  • Podczas gdy Europa zwiększa produkcję pocisków artyleryjskich, Ukraina nadal pilnie potrzebuje amerykańskich systemów obrony powietrznej, aby odeprzeć rosyjskie ataki.

Wcześniej w lipcu osiągnięto porozumienie w sprawie zakupu przez europejskich sojuszników z NATO amerykańskiej broni, w tym pocisków Patriot, dla Ukrainy. Podczas gdy Niemcy ogłosiły niedawno, że dwa Patrioty wkrótce polecą do Kijowa, pozostają pytania, czy ta umowa naprawdę da Ukrainie to, czego potrzebuje w nadchodzących miesiącach.


Porozumienie, ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa i sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego w Waszyngtonie 14 lipca, jest w istocie kontynuacją tego, co było modus operandi zachodnich sojuszników od czasu inwazji na Ukrainę na pełną skalę ponad trzy lata temu: Europejczycy wysyłają do Kijowa sprzęt wojskowy, który już posiadają, a następnie uzupełniają swoje zapasy nową bronią – głównie amerykańską.

Duża różnica polega jednak na tym, że Europejczycy muszą znacznie zwiększyć dostawy broni na Ukrainę, a administracja Trumpa jak dotąd nie złożyła żadnych nowych obietnic.

(Dostawy obiecane za administracji Bidena są jednak nadal kontynuowane).

Do pewnego stopnia Europejczycy zwiększyli produkcję, aby wypełnić tę lukę, a niemiecki Instytut w Kilonii zauważa, że po raz pierwszy od czerwca 2022 r. Europa wyprzedziła Stany Zjednoczone pod względem całkowitej pomocy wojskowej dla Ukrainy o 72 mld euro (83 mld dolarów), w porównaniu z 65 mld euro pochodzącymi z Waszyngtonu.

Zwiększone wydatki NATO na obronę


Pytaniem dla Ukrainy i jej sojuszników jest to, na ile proponowany mechanizm będzie opłacalny. W dłuższej perspektywie Europejczycy będą musieli kupować więcej broni po tym, jak na szczycie NATO w Hadze w czerwcu zobowiązali się do wydawania 5 procent produktu krajowego brutto (PKB) na obronę do 2034 roku. Kluczowym elementem tych wydatków będzie broń przeznaczona dla Ukrainy.

Dyplomata z jednego z krajów UE, w anonimowej rozmowie z RFE/RL, powiedział, że lipcowe porozumienie z Waszyngtonem jest najlepszym sposobem na utrzymanie "zaangażowania Amerykanów na Ukrainie w szczególności i w Europie w ogóle", ponieważ Stany Zjednoczone skorzystają na spodziewanym europejskim wydatku obronnym.

I choć Europa chętnie inwestuje we własny sektor obronny, to wymaga to czasu. Europejscy przywódcy zdecydowali, że lepiej kupować amerykańskie obligacje, przynajmniej w krótkim okresie.

"Albo to, albo zostawicie Ukrainę bez broni" – powiedział RFE/RL jeden z urzędników NATO, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ nie są upoważnieni do wypowiadania się na ten temat.

"Myślę, że po stronie europejskiej trudno jest zdać sobie sprawę, że to musi się wydarzyć w taki czy inny sposób".

21 lipca Grupa Kontaktowa ds. Obrony Ukrainy, sojusz ponad 50 państw, w tym wszystkie państwa członkowskie NATO i kilku partnerów spoza NATO, spotkała się online po raz pierwszy od czasu ogłoszenia porozumienia z Waszyngtonu. Na posiedzeniu grupy, która była kluczowym koordynatorem dostaw zachodniego uzbrojenia do Kijowa, zainteresowanie zakupem amerykańskiej broni dla Ukra.

iny wyraziło aż siedem państw. Kraje te obejmowały Kanadę, Belgię, Niemcy, Holandię i niektóre kraje nordyckie.

Wynikiem spotkania Grupy Kontaktowej, znanej również jako grupa Ramstein, jest to, że Ukraina przedstawi szczegółową "listę życzeń" dotyczących tego, czego potrzebuje, koncentrując się w szczególności na obronie powietrznej i amunicji. NATO z kolei przedstawiłoby szacunkowe koszty zakupu takiego sprzętu wojskowego. Oczekuje się, że większa jasność zostanie osiągnięta, gdy grupa Ramstein ponownie zbierze się jesienią, być może po raz pierwszy na Ukrainie.

Głównym pytaniem jest teraz, jak szybko sprzęt wojskowy może zostać dostarczony na Ukrainę.

 Oczekuje się, że kraje europejskie dostarczą w tym roku 2 miliony pocisków artyleryjskich kalibru 155 milimetrów, a ponieważ Ukraina rozpoczyna produkcję krajową wspieraną przez zachodnie fundusze, luka spowodowana brakiem amerykańskiego eksportu może zostać pokryta.

Poszukiwani patrioci


Ale z obroną powietrzną to już inna historia. I to właśnie tutaj Ukraina wciąż potrzebuje amerykańskiej broni, zwłaszcza rakiet ziemia-powietrze Patriot.

Europejska alternatywa dla systemu obrony przeciwrakietowej Patriot, francusko-włoski SAMP-T, została dostarczona Kijowowi, a Rzym ogłosił niedawno, że trzecia bateria zostanie wysłana jesienią. Jednak według dyplomatów NATO wyprodukowanie zarówno wymaganych pocisków przechwytujących, jak i całego zestawu zajmuje więcej czasu niż w przypadku Patriotów.

Kijów kwestionuje też skuteczność europejskiego systemu.

Kiedy Trump i Rutte spotkali się z prasą, aby ogłosić umowę 14 lipca, prezydent USA wspomniał, że 17 systemów Patriot może być gotowych do zakupu dla Ukrainy.

Niemcy w zeszłym tygodniu ogłosiły, że w najbliższym czasie wyślą na Ukrainę dwie baterie, ale nie jest jasne, skąd miałyby pochodzić pozostałe systemy.

Sześć krajów europejskich – Niemcy, Grecja, Holandia, Polska, Rumunia i Hiszpania – korzysta obecnie z systemów Patriot, ale kraje te obawiają się, że udostępnienie swoich baterii Ukrainie naraziłoby ich własne niebo na niebezpieczeństwo.

Zarówno Lockheed Martin, jak i Raytheon, dwaj główni producenci Patriotów, zwiększają produkcję, aby sprostać europejskim wymaganiom, ale Ukraina, znajdująca się pod ciągłym ostrzałem rosyjskim, prawdopodobnie nie odczuje korzyści w najbliższym czasie.




Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

""Śmierć IDF": Amerykanin, który najechał Gazę, podpalił samochody w ataku w St Louis"

 Autor: Tyler Durden

Utworzone...

Policja na przedmieściach St. Louis prowadzi dochodzenie w sprawie podpalenia i ataku graffiti, którego celem były pojazdy w domu obywatela USA, który służył w Izraelskich Siłach Obronnych. Podczas gdy policja poszukuje samotnego sprawcy, który zostawił graffiti przeciwko IDF obok płonących pojazdów, różni urzędnicy publiczni, organizacje i media pospieszyły z opisaniem tego wykroczenia jako "antysemickiej zbrodni nienawiści", podsycając trwające debaty na temat definicji antysemityzmu i problematycznego pojęcia "przestępstw z nienawiści" w ogóle.

Graffiti towarzyszyło podpaleniu pojazdów w domu obywatela USA, który niedawno służył w Izraelskich Siłach Obronnych (First Alert 4)

Atak miał miejsce na zachodnich przedmieściach Clayton około godziny 3 nad ranem we wtorek, pozostawiając trzy samochody poważnie uszkodzone po tym, jak użyto nieokreślonych środków do ich podpalenia. Podpaleniu towarzyszyły graffiti namalowane sprayem na ulicy. Stacja First Alert 4 w St. Louis udostępniła zdjęcie wykonane z drona jednej z dwóch wiadomości: "ŚMIERĆ IDF". Stacja zdecydowała się zamazać drugą wiadomość, mówiąc, że była "skierowana do konkretnej osoby". Jednak w poście X potępiającym atak, Leo Terrell, przewodniczący Grupy Zadaniowej Departamentu Sprawiedliwości ds. Zwalczania Antysemityzmu, powiedział, że graffiti "oskarża go o bycie mordercą". 

Nikt nie został ranny, a w chwili pisania tej historii żołnierz IDF nie został zidentyfikowany. Źródła policyjne powiedziały First Alert 4że wierzą, że atak został przeprowadzony przez jedną osobę, ale najwyraźniej nie mają jeszcze podejrzanego. Poprosili FBI i Regionalną Jednostkę ds. Bomb i Podpaleń w St. Louis o pomoc w śledztwie i zabiegają o wskazówki od społeczeństwa.

Wszystko wskazuje na to, że ten mieszkaniec Clayton w stanie Missouri stał się celem ataku, ponieważ niedawno służył w IDF, gdy ta organizacja prowadziła szeroko potępioną kampanię w Gazie, charakteryzującą się ogromną liczbą ofiar wśród ludności cywilnej, pozbawieniem żywności i leków, celowym i rozległym niszczeniem domów, szkół, szpitali, gospodarstw rolnych i innych obiektów architektury cywilnej oraz wyraźnymi ambicjami czystek etnicznych wyrażanymi przez wysokich rangą ministrów izraelskiego rządu. Z pewnością nie chodzi o to, by usprawiedliwić naruszenie praw własności ofiary, a jedynie o racjonalne zbadanie kwestii motywu przestępcy.

Pomimo podkreślenia, że napastnik napisał "Śmierć IDF" i oskarżył ofiarę o to, że jest mordercą, Terrell z Departamentu Sprawiedliwości ścigał się, by opisać incydent jako "przerażający antysemicki atak", na który "nie ma miejsca w Ameryce". Osobno powiedział JNS: "To, co zobaczyłem na drastycznych filmach [ze spalonymi samochodami], widziałem nienawiść. Widziałem nienawiść z powodu czyjejś religii". Nagłówek Fox News również nazwał to "antysemickim atakiem", a Żydowska Federacja St. Louis szeroko zinterpretowała podpalenie i wandalizm przeciwko IDF jako "atak na członków naszej społeczności". Z drugiej strony, zastępca prokuratora generalnego USA Harmeet Dhillon rozsądnie zdecydował się odnieść do wiadomości złoczyńcy jako "rzekomego antysemickiego wandalizmu".

Jordan Kadosh z Anti-Defamation League powiązał atak z kontrowersyjnym sloganem używanym przez niektórych propalestyńskich aktywistów:

"Kiedy słyszysz, jak ktoś mówi: 'Zglobalizuj Intifadę', to tak to wygląda. Wygląda jak spalone samochody na podmiejskich ulicach w Ameryce. To nie jest ograniczone. Kiedy ktoś mówi, że chce podjąć tę walkę z Żydami na całym świecie, ma na myśli wszystko".

 Chociaż ofiara nie została jeszcze zidentyfikowana, policja twierdzi, że przestępstwo miało miejsce w bloku 7500 Westmoreland Avenue w Clayton. Różne strony internetowe z wyszukiwarkami nieruchomości pokazują, że jeden z domów w tym bloku jest własnością rodziców Mylesa Rosenbluma, którzy przeprowadzili się do Izraela zaraz po ukończeniu Uniwersytetu Tulane w 2023 roku. Wrócił do St. Louis na początku tego roku po dwóch latach służby w IDF, ostatnio w Jednostce Spadochroniarzy 101. Nie stronił od rozgłosu, udzielając wielu wywiadów dla STL Jewish Light i wygłaszając publiczne przemówienia na temat swoich doświadczeń w inwazjach IDF zarówno na Gazę, jak i na Liban"Nie ma nic, co wolałbym teraz robić ze swoim życiem, bardziej niż służenie Izraelowi" – powiedział w październiku 2023 r., kilka dni po inwazji Hamasu 7 października.

Jeden z trzech samochodów zniszczonych lub uszkodzonych w ataku, do którego doszło około godziny 3 nad ranem we wtorek

Policja już nazywa ten incydent przestępstwem z nienawiści, odnosząc się do klasy przestępstw, w których wykroczenie jest motywowane uprzedzeniami wobec przynależności ofiary do jakiejś klasy zdefiniowanej przez cechy takie jak rasa, kolor skóry, religia lub orientacja seksualna. Krytycy koncepcji przestępstwa z nienawiści zastanawiają się, dlaczego motyw miałby być przestępstwem samym w sobie, zwłaszcza gdy jest to z natury mętna kwestia prawna – jak w przypadku incydentu w St. Louis.

Inni krytycy wskazują na arbitralne określanie klas chronionych. Jak napisał Michael Conklin w George Mason Law Review: "Strzelanina w spa w Atlancie jeszcze bardziej ilustruje tę zasadę. Ponieważ dowody wskazują, że [Robert] Long atakował swoje ofiary na podstawie ich zawodu zawodowego w spa, nie jest to przestępstwo z nienawiści. Ale gdyby zaatakował tych samych ludzi, ponieważ byli Azjatami, byłoby to przestępstwo z nienawiści. Nie jest jasne, dlaczego ten pierwszy zasługuje na łagodniejszą karę niż drugi.

Podczas gdy domniemany element przestępstw z nienawiści w St Louis może w końcu zostać udowodniony w sądzie, można bezpiecznie założyć, że ADL już dodała atak do swojej kontrowersyjnej bazy danych incydentów antysemickich. ADL była krytykowana za używanie szerokiej definicji antysemityzmu, która skutkuje zwykłym użyciem frazy "od rzeki do morza, Palestyna będzie wolna" – lub zwykłego sprzeciwu wobec politycznej ideologii syjonizmu – jako incydentów antysemickich.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

"Duński europoseł mówi Trumpowi, żeby się „odpieprzył” Anders Vistisen wezwał UE do jednoznacznego odrzucenia ambicji Waszyngtonu dotyczących Grenlandii"

  Anders Vistisen, duński poseł do Parlamentu Europejskiego. © Getty Images / Emanuele Cremaschi / Współpracownik Duński poseł do Parlamentu...