środa, 10 września 2025

"Koniec jednobiegunowego porządku świata – tektoniczne odejście od Zachodu"

 Autor: Tyler Durden

środa, wrz 10, 2025 - 05:25

Autor: Peter Koenig via GlobalResearch.ca,

"Żadna góra ani ocean nie są w stanie oddalić ludzi, którzy mają wspólne aspiracje" Prezydent Chin Xi Jinping powiedział w lipcu 2024 r., zwracając się do przywódców innych państw członkowskich Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO) i kilku innych narodów w Astanie w Kazachstanie.

Nie się zbyt daleko, mówiąc, że tegoroczny 25. szczyt SCO (SCO) w chińskim Tiencinie w dniach 31 sierpnia – 1 września 2025 r. wypełnił – a nawet bardziej – wizję prezydenta Xi na 2024 r.

Szczyt spowodował tektoniczne przesunięcie w konwencjonalnym porządku świata.

Asystent ministra spraw zagranicznych Chin Liu Bin powiedział na konferencji prasowej w Pekinie, na krótko przed szczytem SzOW, że wydarzenie SCO w 2025 r. zostanie zorganizowane

"Jedno z najważniejszych wydarzeń dyplomatycznych w Chinach w tym roku".

Jak pisze The Economist: "Nadchodzi nowa rzeczywistość". "Nowa rzeczywistość" nie jest ani antyamerykańska, ani antyzachodnia; Jest to po prostu oddzielenie zachodnich aspiracji jednobiegunowych od nowo powstałego wielobiegunowego, a może lepiej wieloblokowego świata, w którym państwa dążą do pokojowej współpracy na rzecz wspólnej przyszłości z obopólnymi korzyściami.

SCO została utworzona w 2001 roku przez Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Rosję, Tadżykistan i Uzbekistan. Obecnie SzOW składa się z dziesięciu państw członkowskich z siedzibą w Pekinie. Oprócz członków założycieli, członkami SCO są Indie, Iran, Białoruś i Pakistan. Członkowie SCO odpowiadają za 23% światowego PKB i 43% światowej populacji.

Obecni byli również wysocy rangą urzędnicy rządowi z Mjanmy, Egiptu, Kambodży, Nepalu, Indonezji, Malezji, Malediwów, Turcji, a także sekretarz generalny Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) Kao Kim Hourn i sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.

Tegoroczny szczyt wyraźnie pokazał, że SzOW stała się światłem przewodnim dla Globalnego Południa, które obejmuje 11 krajów BRICS oraz 10 partnerów BRICS, dodanych na XVI szczycie BRICS w Kazaniu w Rosji w październiku 2024 r.

Podczas gdy nawet Sekretarz Generalny ONZ, pan Guterres, został zaproszony – podczas gdy ONZ była lub nadal jest (?) uważana przez USA i Zachód w ogóle za Światową Organizację w obozie zachodnim – prezydent Trump czuł się zlekceważony przez Chiny, "pominięty" w zmieniającym świat wydarzeniu SCO w Tiencinie.

Trump wymyślił więc w ostatniej chwili okazję, by odcisnąć swoje piętno na spotkaniu, prosząc prezydenta Xi dosłownie w przeddzień szczytu SzOW o "rozmowy wojskowe", rozmowę telefoniczną między dwoma ministrami obrony (w USA nazywanymi obecnie Ministrami Wojny, ponieważ Ministerstwo Obrony zostało przechrzczone przez Trumpa na Ministerstwo Wojny).

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że Pekin odrzucił propozycję, uzasadniając to "brakiem wzajemnego zrozumienia między dwoma krajami", zadając trafne pytanie:

"Czy jest jakaś szczerość i znaczenie takiej komunikacji?"

Oczywiście, że nie. Trump chciał po prostu przeszkodzić w szczycie SzOW, pokazując swoją samozwańczą głowę cesarza. Ale bezskutecznie. Nieobecny był Zachód – "nagi cesarz" i jego europejskie marionetki, (prawie) nieistniejąca Unia Europejska, a zwłaszcza niewybieralna i za każdym razem coraz bardziej odrzucana Komisja Europejska (KE).

Wyobraźmy sobie, że zaledwie kilka tygodni wcześniej delegacja KE, w skład której wchodziła Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel Komisji ds. zagranicznych, że tak powiem, szef dyplomacji Komisji, odwiedziła Pekin, aby omówić cła, ale z boku insynuowała, że Chiny powinny zdystansować się od Rosji.

Tyle agresji, nie mówiąc już o niedyplomatycznym myśleniu i działaniu – jak wydawanie w kraju pieniędzy podatników przeznaczonych na programy socjalne, zamiast tego na monstrualne zbrojenia na wojnę z Rosją – agresji i filozofii wojennej, która może doprowadzić tylko do upadku UE, który przyspiesza z dnia na dzień.

Na domiar złego, symboliczny przywódca UE, Niemcy, jej kanclerz Friedrich Merz, powiedział niedawno:

"Putin jest zbrodniarzem wojennym. Jest on być może najpoważniejszym zbrodniarzem wojennym naszych czasów, jakiego widzieliśmy na dużą skalę. Musimy mieć jasność co do tego, jak postępować ze zbrodniarzami wojennymi: nie ma miejsca na pobłażliwość".

Nadszedł czas, aby Świat Rzeczywisty, Globalne Południe, zdystansowały się od zachodnich podżegaczy wojennych i twórców wojen. To właśnie dzieje się wraz z 25. szczytem SCO – nowym przebudzeniem do pokoju, współpracy i wspólnoty w duchu pracy na rzecz przyszłości opartej na wspólnych korzyściach.

Przyszłość z dzielonymi korzyściami nie jest możliwa według zachodnich standardów i zasad ekonomicznych, które nastąpiły po tak zwanym Konsensusie Waszyngtońskim, niewypowiedzianym porozumieniu między trzema najpotężniejszymi zachodnimi instytucjami finansowymi, Rezerwą Federalną, Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) i Bankiem Światowym – w celu "podporządkowania" "wschodzącego i rozwijającego się świata" długiem, aby przejąć jego zasoby naturalne.

Ta nierównowaga zaczęła się już od konferencji w Bretton Woods w 1944 r., podczas której utworzono Bank Światowy i MFW, dwie instytucje, które były i nadal są zdominowane przez Waszyngton na mocy weta. Prawdziwa równość ekonomiczna i rozwój nie miały i do tej pory nie mają szans w tych okolicznościach. Zamiast tego mamy do czynienia z nadużyciem i neokolonializmem.

Podjęta na szczycie SzOW decyzja o utworzeniu Banku Rozwoju SzOW dobrze wróży nowej przyszłości wspólnoty i współpracy. Idealnie pasuje do Chińskiego Azjatyckiego Banku Infrastruktury i Inwestycji (AIIB). Jest to żywy znak uwolnienia się od neoliberalnych zachodnich instytucji finansowych, które zarabiają na życie poprzez eksploatację "rozwoju społeczno-gospodarczego", zamiast go wzmacniać.

Narendra Modi z Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem (GODL-Indie)

Razem z nowo urządzonym Nowym Bankiem Rozwoju BRICS, pozwolą Globalnemu Południu ewoluować i rosnąć zgodnie z ich suwerennymi i niezależnymi warunkami, wykorzystując zamiast izolującego "ochronnego" systemu taryfowego – w stylu Trumpa – swoje przewagi komparatywne, aby handlować ze sobą – bez ceł. Nie ma konfliktów, tylko współpraca.

Zobacz także to.

Ten szczyt SzOW nie był agresją w stylu zachodnim "The Willing", ale zainicjowaną przez Chiny reorientacją porządku światowego, w której długoterminowe cele zostały wyobrażone przez prawdziwych przywódców, którzy widzieli i żyli wystarczająco dużo agresji, wojen i zniszczeń dyktowanych przez Zachód, ale zamiast tego opowiedzieli się za pokojem i współpracą – i wygląda na to, że mogą odnieść sukces.

W swoim przemówieniu inauguracyjnym prezydent Xi jasno stwierdził:

"Ludzkość ponownie staje przed wyborem pokoju lub wojny, dialogu lub konfrontacji i wyników korzystnych dla obu stron; lub gry o sumie zerowej".

To w oczywisty sposób tworzy rosnącą przepaść między Wschodem a Zachodem. Ci pierwsi dążą do pokojowego, konstruktywnego rozwoju, podczas gdy ci drudzy wciąż trzymają się swojego destrukcyjnego modelu gospodarczego, wojen i zabijania dla rosnącego kompleksu wojskowego i świata technologii, który idzie ręka w rękę z programem transhumanizacji i niszczenia ludzkości.

Bardzo udany szczyt SCO w Tianjin został celowo zorganizowany tuż przed wielką paradą wojskową Chin na placu Tiananmen, upamiętniającą 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej. Była to kulminacja nowego "Porządku Świata", Porządku Pokoju – demonstrując Zachodowi, po cichu, ale widocznie, że nowa epoka ma się rozpocząć.

Zdjęcie przedstawiające głowy chińskiego prezydenta Xi Jinpinga; Władimir Putin; Narendra Modi z Indii; Masoud Pezeshkian z Iranu; i Kim Dzong Un z Korei Północnej, ramię w ramię, mówią wiele. Ucieleśniają one nową bazę władzy – moc dla pokoju i nowego porządku świata o wspólnej przyszłości ze wspólnymi korzyściami.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

"NATO przestrzeliwuje odrzutowce, gdy rosyjskie drony rzekomo wlatują w przestrzeń powietrzną Polski w nocy"

 utor: Tyler Durden

środa, wrz 10, 2025 - 01:50 AM

aktualizacja (1950ET): Sky News, powołując się na ukraińskie siły powietrzne, twierdzi, że rosyjskie drony wleciały w przestrzeń powietrzną Polski, zagrażając miastu Zamość, które leży około 40 mil od granicy z Ukrainą. Niektóre początkowe źródła mówią o "fali" dronów, ale pozostaje to niejasne. Za Reutersem:

Polska postawiła swoją obronę powietrzną w stan najwyższej gotowości po tym, jak siły powietrzne Ukrainy ostrzegły, że rosyjskie drony przekroczyły polską przestrzeń powietrzną.

Polskie Siły Zbrojne poinformowały w środę wczesnym rankiem czasu lokalnego, że uruchomiono wszystkie niezbędne procedury w celu zabezpieczenia krajowej przestrzeni powietrznej, ponieważ Rosja przeprowadziła nocne ataki na Ukrainę na dużą skalę.

"Polskie i sojusznicze samoloty operują w naszej przestrzeni powietrznej, a naziemne systemy obrony powietrznej i radarowe osiągnęły najwyższy poziom gotowości" - poinformowało Dowództwo Operacyjne. Określiła środki jako prewencyjne i mające na celu ochronę obywateli w regionach graniczących z Ukrainą.

 


Jednak w samym pierwotnym oświadczeniu polskiego wojska nie sprecyzowano naruszenia przestrzeni powietrznej Polski przez Rosję:

To nie pierwszy raz, kiedy rosyjskie drony naruszają polską przestrzeń powietrzną, co zmusza myśliwce do poderwania, a także do poszukiwania miejsc katastrofy lub lądowania po polskiej stronie granicy. Niektóre niepotwierdzone doniesienia mówią, że nad Polską doszło do przechwyceń.

Przyciągnięcie uwagi amerykańskich kongresmenów i prawdopodobnie Białego Domu:

A strony monitorujące open source odnotowują wzrost aktywności sojuszniczej nad wschodnią Polską...

W ciągu ostatnich kilku minut Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał dla Polski Wschodniej kolejne NOTAM, tym razem dla Lotniska Lublin, informujące, że lotnisko jest niedostępne z powodu "nieplanowanej działalności wojskowej związanej z zapewnieniem bezpieczeństwa państwa".

Jeśli rzeczywiście doszło do fali rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych przekraczających granicę polską, możemy spodziewać się wielu samolotów NATO, które wezmą udział w akcji. Na razie jednak nie jest jasne, co dzieje się na niebie nad Europą Wschodnią.

* * *


Nadchodząca zima może być jedną z najsurowszych dla Ukraińców, biorąc pod uwagę, że Rosja znacznie zintensyfikowała ogólnokrajowe ataki dronów i rakiet, często wymierzone w infrastrukturę energetyczną i energetyczną – prawdopodobnie w odpowiedzi na ciągłe ataki transgraniczne Ukrainy na składy ropy naftowej w Rosji.

W nocy ukraińskie ministerstwo energetyki poinformowało, że siły rosyjskie uderzyły w elektrownię cieplną w obwodzie kijowskim, w wyniku czego doszło do lokalnych przerw w dostawie prądu i gazu. Podczas gdy w czasie wojny w dużej części wschodniej Ukrainy dochodziło do częstych masowych przerw w dostawie prądu, w przypadku stolicy zdarza się to rzadziej.

"Cel jest oczywisty: spowodować jeszcze większe trudności dla pokojowo nastawionej ludności Ukrainy, pozostawić ukraińskie domy, szpitale, przedszkola i szkoły bez światła i ciepła" – napisało ministerstwo na Telegramie.

Na ilustracji: Elektrownia cieplna pod Kijowem, Wiki Commons

Nastąpiło to tuż po największym pojedynczym ataku lotniczym w ciągu trzech i pół roku konfliktu, który zakończył się w niedzielę poważnym pożarem budynku rządowego (biur ministrów). Rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło, że w najnowszym ataku wzięło na cel ukraińską infrastrukturę energetyczną.

Ukraiński operator sieci energetycznej Ukrenergo poinformował później, że kilka elektrowni w tym kraju zostało trafionych. "Awaryjne prace naprawcze są w toku, a większość odbiorców miała przywrócone zasilanie do poniedziałku rano" – napisano.

Uszkodzona została również infrastruktura gazowa, w wyniku czego ponad 8 000 nieruchomości w ośmiu osiedlach zostało odłączonych od zasilania.

Serhij Kowalenko, prezes ukraińskiej spółki energetycznej Jasno, napisał na portalu X. "Od kilku tygodni wróg uderza w obiekty systemu energetycznego w różnych regionach". Ostrzegł również: "Oczywiście nikt nie wie, co wydarzy się tej jesieni, ale biorąc pod uwagę ostatnie strajki, nie ma szczególnych powodów do optymizmu".

Prezes Gazpromu Aleksiej Miller również ostrzega przed mroźną zimą pełną niepotrzebnych cierpień dla UE. Rosyjskie media opublikowały jego świeże komentarze w następujący sposób:

Powołując się na dane Gas Infrastructure Europe (GIE), Gazprom poinformował, że do końca sierpnia tylko dwie trzecie gazu pobranego z europejskich magazynów zeszłej zimy zostało uzupełnione po pięciu miesiącach zatłaczania. Niedobór 18,9 mld m sześc. był drugim co do wielkości odnotowanym w tym dniu.

Gazprom, niegdyś główny dostawca dla UE, trzy lata temu drastycznie zmniejszył swój eksport do UE, po zachodnich sankcjach i sabotażu gazociągów Nord Stream. Eksport rosyjskiego gazu stanowił 40% całkowitej podaży bloku przed eskalacją konfliktu i nałożeniem jednostronnych sankcji przez Brukselę.

"Obecnie obserwujemy, że sytuacja stale się pogarsza. O tym właśnie mówiliśmy. Minie kolejny rok, a dokąd jeszcze może pójść? Jeśli będzie normalna mroźna zima, stanie się to prawdziwym problemem" – powiedział Miller rosyjskiej agencji informacyjnej TASS w niedzielę w kuluarach Wschodniego Forum Ekonomicznego.

Źródło: gazprom.ru

Tego lata doszło do kilku ukraińskich ataków na infrastrukturę rurociągów LNG w Europie. Również w ten weekend inna duża rosyjska rafineria ropy naftowej stanęła w płomieniach po bezpośrednich atakach ukraińskich dronów.

Atak wywołał dwa aktywne pożary w głównej rafinerii w Riazaniu, na południowy wschód od Moskwy, a świadkowie słyszeli eksplozje wcześnie rano i w nocy w zeszły piątek, po czym nad południowymi obrzeżami miasta zauważono duże płomienie i gęsty dym.




Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.zerohedge.com/

"Polska twierdzi, że zestrzeliła „rosyjskie drony” Premier Donald Tusk twierdzi, że poinformował NATO o rzekomych naruszeniach przestrzeni powietrznej"

 Poland claims it shot down ‘Russian drones’

Polskie władze twierdzą, że wojsko przechwyciło kilka dronów, które przeleciały z Ukrainy podczas nocnych rosyjskich nalotów, określając incydent jako „bezprecedensowe” naruszenie krajowej przestrzeni powietrznej. Moskwa nie skomentowała jeszcze tych zarzutów, a Warszawa nie przedstawiła żadnych dowodów.
Polskie siły zbrojne rozpoczęły operację w odpowiedzi na „wielokrotne naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej”, a przeciwko tym obiektom użyto broni obronnej – napisał w środę rano w serwisie X premier Polski Donald Tusk. „Poinformowałem Sekretarza Generalnego NATO o aktualnej sytuacji i działaniach, które podjęliśmy wobec obiektów, które naruszyły naszą przestrzeń powietrzną” – wyjaśnił Tusk w osobnym wpisie.

Dodał, że pozostaje w „stałym kontakcie” z prezydentem Polski Andrzejem Dudą i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Według Warszawy, polskie i sojusznicze systemy radarowe namierzyły „dziesiątki obiektów” podczas incydentu.

Te uznane za zagrożenie zostały „zneutralizowane”, a kilka podejrzanych dronów zestrzelono – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Minister dodał, że trwają poszukiwania szczątków. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych RP zaapelowało również do mieszkańców wschodnich województw: podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego o pozostanie w domach, dopóki nie zakończy się akcja wojskowa. „To było bezprecedensowe naruszenie naszej przestrzeni powietrznej i stanowiło realne zagrożenie” – oświadczyło wojsko.

Do zgłoszenia naruszenia doszło w związku z doniesieniami o nocnych atakach rosyjskich dronów i rakiet na cele w zachodniej i centralnej Ukrainie, w tym o eksplozjach w Kijowie, Równem, Winnicy i Lwowie. Moskwa nasiliła ataki transgraniczne na ukraińskie obiekty wojskowe w odpowiedzi na ataki Kijowa na terytorium Rosji. Do incydentu doszło po ogłoszeniu przez Polskę, że pod koniec tego tygodnia zamknie ona przejścia graniczne z Białorusią, powołując się na obawy dotyczące bezpieczeństwa związane ze zbliżającymi się wspólnymi rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami wojskowymi w pobliżu jej granicy.

Warszawa zmobilizowała dziesiątki tysięcy żołnierzy na ćwiczenia NATO, a Mińsk zobowiązał się do ścisłego monitorowania ćwiczeń i reagowania na wszelkie „oznaki agresji”.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/624399-poland-ukraine-russian-drones/

"Duński europoseł mówi Trumpowi, żeby się „odpieprzył” Anders Vistisen wezwał UE do jednoznacznego odrzucenia ambicji Waszyngtonu dotyczących Grenlandii"

  Anders Vistisen, duński poseł do Parlamentu Europejskiego. © Getty Images / Emanuele Cremaschi / Współpracownik Duński poseł do Parlamentu...