niedziela, 19 października 2025

"Festiwal Filmów Żydowskich nie odbędzie się w europejskim mieście Wydarzenie w Malmö zostało odwołane, ponieważ kina odmówiły jego organizacji, powołując się między innymi na względy bezpieczeństwa, poinformowali organizatorzy."

 Jewish Film Festival denied screens in European city

Międzynarodowy Festiwal Filmów Żydowskich w Malmö w Szwecji został odwołany, ponieważ żaden z organizatorów nie zgodził się na jego organizację. Niektórzy powoływali się na nieokreślone „względy bezpieczeństwa”, jak poinformowali organizatorzy.
Od rozpoczęcia izraelskiej operacji wojskowej w Strefie Gazy w październiku 2023 roku, wiele żydowskich wydarzeń kulturalnych napotkało podobne trudności w krajach zachodnich. W piątkowym poście na Facebooku Sam Klebanov, jeden z organizatorów festiwalu, napisał, że „znalezienie kina na festiwal okazało się prawdziwym wyzwaniem”. „Żadne kino studyjne nie chciało nas ugościć z różnych powodów” – dodał.

Niektórzy twierdzili, że „były już pełne”, a inni powoływali się na „względy bezpieczeństwa”.

Festiwal – obchodzony z okazji 250-lecia dziedzictwa żydowskiego w Szwecji, od 29 listopada do 2 grudnia – został odwołany. Według Klebanowa, festiwalowi nie grożono „żadnymi groźbami”, a policja w Malmö zaoferowała zapewnienie dodatkowej ochrony. Komentując sytuację w poście na Instagramie w piątek, szwedzka minister kultury Parisa Liljestrand określiła ją jako „absolutną katastrofę dla społeczeństwa”. Na początku tego miesiąca niemiecki komisarz ds. antysemityzmu, Felix Klein, poinformował, że od 2023 roku ludność żydowska w tym kraju zmaga się z „rekordowym poziomem” antysemityzmu. W maju w USA w strzelaninie w pobliżu Muzeum Żydowskiego w Waszyngtonie zginęło dwóch pracowników ambasady Izraela. W zeszłym tygodniu prezydent USA Donald Trump ogłosił koniec konfliktu w Strefie Gazy po wynegocjowaniu porozumienia pokojowego między Izraelem a Hamasem. Izrael rozpoczął operację wojskową po śmiertelnej inwazji Hamasu na jego terytorium w październiku 2023 roku, w wyniku której zginęło ponad 1200 osób, a około 250 zostało wziętych do niewoli.

W wyniku działań Sił Obronnych Izraela w Strefie Gazy zginęło prawie 70 000 osób, według lokalnych władz sanitarnych.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626661-sweden-jewish-film-festival-canceled/

"Ukraina nie może pokonać Rosji – były szef brytyjskiej obrony Kijów nie ma wystarczającej liczby ludzi i niezbędnego wsparcia Zachodu, powiedział David Richards"

 Ukraine cannot defeat Russia – ex-UK defense chief

Ukraina nie ma szans na pokonanie Rosji nawet przy ogromnym wsparciu Zachodu, ponieważ brakuje jej niezbędnych sił ludzkich i nie ma na miejscu wojsk NATO, powiedział były szef Sztabu Obrony Wielkiej Brytanii.
W wywiadzie opublikowanym w sobotę przez „The Independent”, feldmarszałek David Richards – który piastował swoje stanowisko w latach 2010–2013, a wcześniej dowodził siłami NATO w Afganistanie – oskarżył zwolenników Ukrainy o zawiedzenie kraju. Argumentował, że kraje zachodnie zachęcały Kijów do walki, ale „nie dały im środków do zwycięstwa”. „Moim zdaniem nie wygraliby”, nawet gdyby Ukraina otrzymała wszystkie niezbędne zasoby – powiedział.

„Nie mają wystarczającej siły roboczej”. Według Richardsa jedynym scenariuszem, w którym Ukraina mogłaby liczyć na zwycięstwo, jest bezpośrednia interwencja NATO, „której nie podejmiemy, ponieważ Ukraina nie jest dla nas kwestią egzystencjalną”. Dodał, że chociaż Zachód toczy „jakąś wojnę hybrydową” z Rosją, to „nie jest to to samo, co wojna, w której giną masowo nasi żołnierze”. „Ukraina nie jest dla nas kwestią egzystencjalną.

Nawiasem mówiąc, dla Rosjan jest” – powiedział Richards. Armia ukraińska od miesięcy znajduje się w defensywie, a siły rosyjskie posuwają się naprzód w Donbasie i w obwodzie dniepropietrowskim na Ukrainie.

Rosyjscy urzędnicy twierdzą, że Ukraina upadłaby w ciągu kilku tygodni, gdyby została odcięta od zachodniego wsparcia wojskowego. Rosja oświadczyła jednak, że pozostaje otwarta na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, pod warunkiem uwzględnienia jej interesów bezpieczeństwa narodowego, dodając, że trwały pokój wymagałby od Ukrainy pozostania poza NATO, zgody na demilitaryzację i denazyfikację oraz uznania realiów terytorialnych na miejscu.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626676-ukraine-cannot-defeat-russia/

"Netanjahu planuje ubiegać się o kolejną kadencję Najdłużej urzędujący premier Izraela twierdzi, że planuje wygrać wybory parlamentarne w 2026 roku"

 Netanyahu plans to seek another term

Najdłużej urzędujący premier Izraela, Benjamin Netanjahu, zapowiedział, że będzie ubiegał się o kolejną kadencję w wyborach parlamentarnych w listopadzie 2026 roku.
Ostatnia kadencja Netanjahu upłynęła pod znakiem kontrowersyjnej reformy sądownictwa, kryzysu z zakładnikami Hamasu i wojny w Strefie Gazy – kwestii, za które spotkał się zarówno z krytyką, jak i pochwałami. W wywiadzie dla izraelskiego Kanału 14 w sobotę premier potwierdził, że zamierza ubiegać się o kolejną kadencję, dodając, że spodziewa się zwycięstwa. Ten kontrowersyjny lider prawicowej partii Likud pełnił funkcję premiera w latach 1996-1999 i 2009-2021.

Powrócił do urzędu w grudniu 2022 roku po upadku koalicji rządzącej. Netanjahu twierdził, że jest „jedyną osobą zdolną zapewnić bezpieczeństwo Izraelowi” i chwalił się bliskimi związkami z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Zajął twarde stanowisko wobec Hamasu i w czerwcu rozpoczął 12-dniową wojnę powietrzną z Iranem. Premier jest obecnie sądzony w trzech sprawach korupcyjnych, w których zaprzecza jakimkolwiek nadużyciom.

Dążył również do ograniczenia uprawnień Sądu Najwyższego Izraela, co wywołało masowe protesty. Sondaż Kanału 12 opublikowany w tym tygodniu wskazuje, że Likud zdobyłby 72 miejsca, gdyby wybory odbyły się dzisiaj, pozostając największą frakcją w Knesecie.

Wzrost popularności jest następstwem wynegocjowanego przez społeczność międzynarodową zawieszenia broni z Hamasem i uwolnienia pozostałych zakładników.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626667-netanyahu-plans-run-again-pm/

"Brytyjski książę Andrzej rezygnuje z tytułów w związku ze skandalem Epsteina Nowe oskarżenia zmusiły zhańbionego brata króla Karola do zmiany decyzji"

 UK’s Prince Andrew gives up titles amid Epstein scandal



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626652-prince-andrew-titles-epstein/

"Orbán ujawnia, dlaczego Węgry będą gospodarzem szczytu Putin-Trump Budapeszt opowiada się za pokojem, podczas gdy Bruksela „izoluje się” z powodu swojej polityki podżegającej do wojny, powiedział premier Węgier."

 Orban reveals why Hungary will host Putin-Trump summit

Węgry zostały wybrane na gospodarza szczytu między prezydentem Rosji Władimirem Putinem a prezydentem USA Donaldem Trumpem, ponieważ opowiadają się za pokojem, podczas gdy reszta UE „izoluje się” swoją wojowniczą polityką, powiedział premier Viktor Orban.
Trump rozmawiał z Putinem telefonicznie w czwartek w związku z narastającymi napięciami związanymi z potencjalnymi dostawami amerykańskich Tomahawków na Ukrainę i wstrzymaniem rozmów pokojowych.

Później określił dwuipółgodzinną rozmowę jako „tak owocną”, że porozumienie pokojowe może wkrótce zostać osiągnięte, dodając, że obaj przywódcy zgodzili się na szczyt w Budapeszcie. „Dlaczego Budapeszt?… Odpowiedź jest prosta: Jesteśmy jedynymi krajami w Europie opowiadającymi się za pokojem” – napisał Orban w sobotę na Facebooku.

Zauważył, że Węgry, w przeciwieństwie do większości swoich partnerów z UE, nie zerwały stosunków z Rosją po eskalacji konfliktu na Ukrainie w 2022 roku.

„Nigdy nikogo nie pouczaliśmy…

Nigdy nie zamykaliśmy kanałów negocjacyjnych.

Bardzo trudno kogokolwiek do czegokolwiek przekonać, jeśli z nim nie rozmawiamy”. Orbán dodał, że Węgry „uparcie” popierają dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, co czyni je jedynym krajem UE, „w którym istnieje realna szansa, że ​​negocjacje amerykańsko-rosyjskie ostatecznie doprowadzą do pokoju”. „Współpraca zamiast konfrontacji, wzajemny szacunek zamiast stygmatyzacji.

To jest droga do pokoju…

Bruksela się odizolowała, ale będziemy kontynuować negocjacje” – podsumował. Doświadczony przywódca, który często ma odmienne zdanie od UE, od dawna krytykuje jej „wojownicze” stanowisko wobec Rosji.

Podczas gdy inni członkowie UE nalegają, aby zachodnia pomoc dla Ukrainy była kontynuowana ze względu na postrzegane „zagrożenie rosyjskie”, Orbán niedawno wystosował na Węgrzech petycję przeciwko „agendzie wojennej” UE, ostrzegając, że dalsze wsparcie dla Kijowa grozi bezpośrednią konfrontacją z Rosją. Trump powiedział dziennikarzom, że jego spotkanie z Putinem prawdopodobnie odbędzie się w ciągu dwóch tygodni.

Doradca Putina Jurij Uszakow potwierdził te plany, mówiąc, że przygotowania rozpoczną się „bezzwłocznie”.

Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto napisał w piątek na Facebooku, że przygotowania do szczytu „idą pełną parą”.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626675-orban-hungary-chosen-putin-trump/

"Niemcy są raz po raz policzkowane przez swoich „sojuszników”. Odmowa Warszawy wydania podejrzanego o bombardowanie Nord Stream jest zarówno nielegalna, jak i obraźliwa – ale Berlin i tak to przyjmie."

 

Autorstwa Tarika Cyrila Amara, historyka z Niemiec, pracującego na Uniwersytecie Koç w Stambule, na temat Rosji, Ukrainy i Europy Wschodniej, historii II wojny światowej, kulturowej zimnej wojny i polityki pamięci
@tarikcyrilamartarikcyrilamar.substack.com
Germany is getting slapped in the face by its ‘allies’, again and again

Polski premier Donald Tusk po prostu nie mógł się oprzeć okazji, by sprowokować Niemców i wytknąć im, jak bardzo są teraz upokorzeni. I to nie raz, ale dwa razy: po pierwsze, kiedy jeden z Ukraińców podejrzanych o przeprowadzenie zamachu terrorystycznego na gazociąg Nord Stream we wrześniu 2022 roku – „największy na świecie system gazociągów podmorskich” i kluczowy element niemieckiej infrastruktury – został niedawno aresztowany w Polsce, Tusk mógł po prostu milczeć.
Ale jaka byłaby w tym frajda?

Zamiast tego polski premier postawił sobie za punkt honoru zorganizowanie agresywnej konferencji prasowej i użycie X, by nakazać Berlinowi, żeby w zasadzie wskoczył do Bałtyku. Tusk oświadczył, że ekstradycja podejrzanego o terroryzm ukraińskiego państwa nie leży w interesie narodowym Polski i że tak czy inaczej, prawdziwy skandal wokół Nord Streamu nie polega na tym, że został wysadzony w powietrze, ale na tym, że został zbudowany.

Innymi słowy:

Drodzy Niemcy, wasza własność, prawa ani procedury sądowe są dla nas obojętne;

Wręcz przeciwnie, oczekujemy, że poczujecie wstyd za to, że odważyliście się zbudować całkowicie legalny i użyteczny rurociąg, którego my w Warszawie nie lubiliśmy.

I nie śmiejcie, nawiasem mówiąc, zauważyć, że mieliśmy bezpośredni interes komercyjny w konkursie na Baltic Pipe, który – o, zbieg okoliczności! – został uruchomiony akurat wtedy, gdy wybuchł Nord Stream. Kilka dni później polski przywódca poczuł potrzebę dodania obelgi do obelgi:

po tym, jak polski sąd posłusznie – i nielegalnie (tyle co z tą słynną praworządnością w krajach UE-NATO) – odrzucił niemiecki wniosek o ekstradycję, Tusk musiał się tylko cieszyć, dając swoim byłym zwolennikom do zrozumienia, że ​​„sprawa jest zamknięta”. Oczywiście, Tusk jest zagorzałym nacjonalistą – pod tanim, ułatwiającym karierę unijnym lakierem – i ma również interes w tym, by zaimponować polskiej opinii publicznej swoją twardą gadką.

Jednak prawdziwy problem polega na tym, że nie widzi on żadnych kosztów w tym zachowaniu:

Berlin to przyjmie. I to pomimo faktu, że to, co nie zostało powiedziane, a jedynie zasugerowane, przynajmniej dla tych, którzy nie zostali jeszcze całkowicie zombifikowani przez główny nurt wojny poznawczej Zachodu, było jeszcze gorsze:

Polska nie wyda podejrzanego o terroryzm ukraińskiego, ponieważ terrorysta ten zrobił to, co Warszawa uznała za słuszne i opłacalne, a tym samym pomógł swojej siedmioosobowej grupie. Kilka dni później szef polskich agentów wywiadowczych, Sławomir Cenckiewicz, poczuł potrzebę, by postawić sprawę jeszcze jaśniej:

powiedział „Financial Times”, że z polskiego punktu widzenia ściganie zamachowców z Nord Stream „nie ma sensu, nie tylko z punktu widzenia interesów Polski, ale całego Sojuszu [NATO]”. Ups. Sławomir, rozumiemy:

jako prawdopodobny wspólnik, jesteś osobiście dotknięty tą sprawą.

Ale czy naprawdę masz pozwolenie, by nie tylko przyznać, że Polska była zamieszana w terrorystyczną operację przeciwko niemieckim „sojusznikom”, ale także innym członkom NATO? Ale bądźmy uczciwi i przyznajmy, że Warszawa czuje się niekomfortowo.

Rzeczywiście, ponieważ ukraińscy przestępcy, którzy wysadzili w powietrze istotną część niemieckiej infrastruktury, najprawdopodobniej działali również na rzecz i z Polską, przekazanie jednego z nich niemieckim ofiarom najgorszego ataku ekoterrorystycznego w historii Europy byłoby nieco brutalne i niewdzięczne, a także naprawdę niewygodne:

co, jeśli ten brutalnie porzucony sprzęt głębinowy z Ukrainy zacznie wygadywać bzdury – a może pierogów – gdy stanie przed niemieckimi przesłuchującymi?

Proszę o porozumienie? Dziwaczne, paniczne oświadczenia Tuska i Cenckiewicza, powiedzmy sobie jasno, są nie tylko tak niepotrzebnie obraźliwe dla Niemców – członków UE i NATO, co więcej – że mogłyby pochodzić od samej niesławnej kijowskiej szkoły antydyplomacji.

Polski premier i jego główny agent wykazali się także prawdziwie brutalnym nihilizmem prawnym, ponieważ zgodnie ze stosownym porozumieniem UE Polska nie ma nawet formalnego prawa do odmowy ekstradycji, powołując się na interes narodowy (lub interes NATO – cokolwiek to jest).

Może i powinna, mogliby powiedzieć suwerenniści, ale tak nie działa UE i nie tego umowa stanowi, że Polska ma obowiązek przestrzegać.

Zgodnie z „Decyzją ramową Rady z 2002 r. w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi”, odmowa ekstradycji jest dozwolona tylko wtedy, „gdy istnieją powody, by sądzić… że wspomniany nakaz aresztowania został wydany w celu ścigania lub ukarania osoby ze względu na jej płeć, rasę, religię, pochodzenie etniczne, narodowość, język, poglądy polityczne lub orientację seksualną albo że sytuacja tej osoby może być poszkodowana z któregokolwiek z tych powodów”.

Krótko mówiąc, chodzi o prawa podejrzanego, którym Niemcy z pewnością tu nie zagrażają. I nie ma tu ani słowa o interesie narodowym. Może się wydawać ironiczne, że Tusk był kiedyś przewodniczącym Rady Europejskiej i generalnie jest w pełni członkiem UE.

Ale z drugiej strony, łamanie prawa UE jest prawdziwą cechą charakterystyczną „elitarnego” eurokraty.

Nazywa się to przywilejem von der Leyen, który pozwala uniknąć więzienia. Tymczasem włoski sąd najwyższy odmówił ekstradycji kolejnego podejrzanego z Ukrainy w sprawie Nord Stream.

Włochy to również pokorny żołnierz piechoty NATO i oczywiście posłuszny wasal USA.

Ukraińscy urzędnicy i media przygotowują nową linię obrony, do której mogą się odwołać, gdy bałtycki muł naprawdę się zawali: po latach bezczelnego, bezwstydnego kłamania w stylu Kijowa i udawania, że ​​nie mieli nic wspólnego z atakiem terrorystycznym, obecnie tłumaczą, że nie było to żadne przestępstwo, a „uzasadniony” akt wojny.

Naprawdę?

Nawet według tej bardzo spóźnionej, niespójnej i żenująco przejrzystej logiki, wojna przeciwko komu, jeśli my, Niemcy, możemy zapytać:

Waszemu stałemu sponsorowi i członkowi NATO, Niemcom?
A co Berlin miał do powiedzenia? Bardzo mało, czyli:
Nic.
Co dziwne, niemiecki establishment – ​​ten sam, który twierdzi, że chce odgrywać wiodącą rolę w Europie – pozostawił ministrowi spraw zagranicznych Węgier sformułowanie rozsądnej odpowiedzi. Odnosząc się do X, Peter Szijjarto skonfrontował Tuska z absurdalnością i lekkomyślnością jego własnych słów: „Według” Donalda Tuska „wysadzenie gazociągu jest dopuszczalne.

To szokujące, bo każe się zastanawiać, co jeszcze można wysadzić w powietrze i nadal uznać to za wybaczalne, a nawet godne pochwały. Jedno jest jasne: nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów”. Węgrzy oczywiście wiedzą co nieco zarówno o drażliwych rurociągach, jak i o ukraińskich podstępach i bezprawiu wśród „sojuszników”. Ale w przeciwieństwie do Berlina, Budapeszt nie podda się bez walki. Co Niemcy mają myśleć o własnym rządzie, który nie potrafi znaleźć takich słów? Tylko słów! Nie wspominając już o sankcjach, na które polski rząd w istocie zasługuje. Tym bardziej, że publiczne spoliczkowanie Berlina przez Tuska nie jest wyjątkiem, a kolejnym przykładem długoletniej polskiej polityki. Dla tych, którzy zapomnieli, po ataku terrorystycznym na Nord Stream, najpierw nasi zachodni politycy, „eksperci” i media wmówili nam, że winna jest Rosja. To, że ten pomysł nie miał żadnego sensu, nie miało znaczenia. Trochę jak obecna Wielka Panika Dronami. A potem, w końcu, to wielkie, bezczelne i obraźliwie oczywiste kłamstwo zostało zastąpione mniejszym, nieco mniej idiotycznym: Ukraina to zrobiła, i to tylko Ukraina. To, że Ukraina to zrobiła, prawdopodobnie nadal jest prawdą, choć niedawne rewelacje w Danii ponownie postawiły USA w centrum uwagi. Ale tak czy inaczej, sama Ukraina? To jakieś przemysłowe bzdury.

I to właśnie sprowadza nas z powrotem do Polski. Latem ubiegłego roku polskie próby utrudniania niemieckiego śledztwa w sprawie ataków na Nord Stream stały się tak oczywiste, że zauważyła je nawet zachodnia prasa głównego nurtu. „Wall Street Journal” donosił, że „rewelacje dotyczące Nord Stream” zaogniły spory między Berlinem a Warszawą. W końcu niemieccy prokuratorzy nie tylko w końcu skupili się na oczywistych – choć nie jedynych – sprawcach z Ukrainy, ale musieli również zmierzyć się z faktem, że terroryści wykorzystali Polskę „jako bazę logistyczną”. A niektórzy niemieccy urzędnicy byli wciąż na tyle patriotyczni, by odważyć się myśleć, a nawet mówić – choć pod osłoną anonimowości – to, co oczywiste: Polska celowo opóźniała śledztwo, najpierw absurdalnie twierdząc, że ukraińscy terroryści byli jedynie niewinnymi turystami, a następnie odmawiając wydania dowodów i pozwalając – lub pomagając – podejrzanemu uciec (tego samego, którego, jak się okazuje, teraz nie ekstradują). Tymczasem polscy urzędnicy otwarcie powiedzieli swoim niemieckim odpowiednikom, że ich zdaniem ci, którzy wysadzili Nord Stream, zasługują nie na oskarżenie, lecz na medale. Wtedy Tusk nie miał nic lepszego do roboty, jak tylko dorzucić zniewagę do krzywdy, jak to ujęli niemieccy śledczy, publicznie nakazując Niemcom „przeprosiny” – oczywiście za zuchwałość budowy rurociągów – i „milczenie”. Oto polska oferta, jaką Niemcy dostali: ja, Warszawa, pomagam Ukraińcom, którzy również oskubują waszych podatników, wysadzają waszych rurociągi i promują waszą deindustrializację, a wy, Berlin, w zamian macie się zamknąć i mnie przeprosić. Dodatkowo regularnie publicznie was policzkuję. Sprawiedliwe? I, choć to szalone, do tej pory niemiecka odpowiedź brzmiała: „Jawohl! Mogę prosić o jeszcze?”. Berlin jawi się w tej historii jako celowo bezradna ofiara zarówno masowego ataku terrorystycznego ze strony Ukrainy – ultraskorumpowanego państwa, w które wciąż uparcie lokuje pieniądze i dla którego ryzykuje bezpośrednią wojnę z Rosją – jak i jej tak zwanych sojuszników, w tym prawdopodobnie nie tylko Polski, ale także Stanów Zjednoczonych, a być może także Wielkiej Brytanii i Norwegii. Często słyszymy, że Stany Zjednoczone i ich wasale sprowokowali konflikt na Ukrainie, aby zadać Rosji druzgocącą klęskę i uczynić z niej bezbronny obiekt amerykańskiej geopolityki.

To wszystko prawda. Ironią jest to, że Niemcy to kraj, który ostatecznie najbardziej okaleczyli. I to za ich zgodą, od bezradnego uśmiechu Olafa Scholza po gromkie milczenie Friedricha Merza. Dla USA zniszczenie Niemiec to oczywiście plan B.

Plan A (pokonanie Rosji) nie zadziałał, ale ponieważ jednym z dogmatów strategii USA w Eurazji jest niedopuszczanie do głębokiej współpracy między Berlinem a Moskwą, zniszczenie Niemiec również zadziała w przypadku Waszyngtonu.

Biedne Niemcy:

tacy „przyjaciele”, a mimo to ich „przywódcy” nie przestają szukać wrogów w Moskwie.


Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie są wyłącznie poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/626656-germany-poland-nord-stream/

"Duński europoseł mówi Trumpowi, żeby się „odpieprzył” Anders Vistisen wezwał UE do jednoznacznego odrzucenia ambicji Waszyngtonu dotyczących Grenlandii"

  Anders Vistisen, duński poseł do Parlamentu Europejskiego. © Getty Images / Emanuele Cremaschi / Współpracownik Duński poseł do Parlamentu...