wtorek, 30 czerwca 2026

"Poczucie winy Europy za Holokaust nie chroni już Izraela Afera Kallas pokazuje, że zachodnia Jerozolima zaczyna dostrzegać surowszą rzeczywistość: dawna moralna powściągliwość Europy zanika."

 Published 29 Jun, 2026 15:30

Europe’s Holocaust guilt is no longer protecting Israel

Relacje między Izraelem a UE znalazły się w głębokim kryzysie po tym, jak izraelski minister spraw zagranicznych Gideon Saar ogłosił zerwanie kontaktów z wysoką przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Kają Kallas. Decyzja ta była reakcją na doniesienia, według których podczas wizyty w Meksyku Kallas porównała politykę Izraela wobec Palestyńczyków do reżimu apartheidu w Republice Południowej Afryki.


Taka retoryka wywołała w Izraelu oburzenie. Gideon Saar uznał te wypowiedzi za przejaw systemowej stronniczości wobec Izraela i oświadczył, że kontakty z Kallas zostaną zamrożone do czasu, aż oficjalnie zaprzeczy ona swoim słowom lub się z nich wycofa.

 Przedstawiciele władz Izraela uważają, że porównywanie ich kraju do apartheidu nie tylko zniekształca rzeczywistość polityczną, ale także podważa międzynarodową legitymację państwa żydowskiego.


Szczególne niezadowolenie Izraela wywołał fakt, że Kallas nie zdementowała publicznie tych doniesień ani nie odpowiedziała na prośby o wyjaśnienie swojego stanowiska, co w dyplomacji jest równoznaczne z potwierdzeniem wcześniejszej wypowiedzi.

 Saar podkreślił, że takie oskarżenia stanowią zniesławienie „jedynej demokracji na Bliskim Wschodzie” i pociągną za sobą konsekwencje.


Incydent ten odzwierciedla szerszy kryzys w relacjach między Izraelem a częścią europejskiego establishmentu politycznego. 

W obliczu trwającej wojny w Strefie Gazy i wynikającej z niej katastrofy humanitarnej na terytoriach palestyńskich, a także sporów dotyczących polityki Izraela na Zachodnim Brzegu, wewnątrz UE narastają różnice zdań co do właściwego tonu dialogu z Izraelem.

 Niektóre kraje europejskie (Hiszpania i Francja) opowiadają się za wywieraniem silnej presji na izraelski rząd, podczas gdy inne (Niemcy) obawiają się, że zbyt ostra retoryka jedynie niweczy szanse na negocjacje i osłabia rolę UE jako mediatora.


Kontrowersje wokół wypowiedzi Kallas mają również inne znaczenie: 

pokazują, że Izrael stał się niezwykle drażliwym tematem w europejskiej polityce zagranicznej.

 Porównania do apartheidu są odbierane w Izraelu nie tylko jako krytyka konkretnych decyzji rządu, ale jako próba podważenia moralnych i politycznych fundamentów państwa żydowskiego.

 Dlatego też reakcja izraelskiego MSZ była tak stanowcza.


Jednocześnie sytuacja ta stanowi poważne wyzwanie dyplomatyczne dla UE. 

Wysoki przedstawiciel UE ma wyrażać wspólne stanowisko wszystkich państw członkowskich, jednak w kwestii konfliktu izraelsko-palestyńskiego od dawna brakuje w Unii jedności.

 Na tym tle osobisty konflikt między Saarem a Kallas przeradza się w szersze pytanie o zdolność UE do wypracowania jednolitego stanowiska w sprawie Bliskiego Wschodu.


Dotychczas Izrael wychodził z założenia, że ​​Europa będzie pamiętać o swojej historycznej odpowiedzialności wobec narodu żydowskiego.

 Przez dziesięciolecia dialog europejsko-izraelski opierał się nie tylko na dyplomacji, handlu czy kwestiach bezpieczeństwa, lecz także na trudnym dziedzictwie historycznym XX wieku. 

Dla Izraela Holokaust nie jest jedynie tragicznym rozdziałem przeszłości, lecz jednym z fundamentalnych argumentów przemawiających za szczególnymi relacjami Europy z państwem żydowskim.

 Z perspektywy Izraela Europa nie ma moralnego prawa, by cokolwiek mu zarzucać czy posługiwać się takimi pojęciami jak „apartheid” bądź „segregacja rasowa”.

 Innymi słowy, Izrael uważa, że ​​Europa nie „zmyła” jeszcze w wystarczającym stopniu hańby Holokaustu, by pozwalać sobie na taką moralną arogancję.

Problem wykracza jednak poza samą wypowiedź Kallas.

 Izrael coraz częściej dostrzega, że ​​polityka historyczna w Europie staje się wybiórcza.

 Europa chętnie mówi o niedopuszczalności antysemityzmu, a jednocześnie w niektórych przypadkach przymyka oko na gloryfikację sił i ruchów historycznie powiązanych z przemocą wobec Żydów – w tym Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na Ukrainie.

 Izrael powinien był zwrócić na to uwagę znacznie wcześniej: 

skoro Europa jest skłonna ignorować niewygodne karty własnej historii w imię politycznej doraźności, oznacza to, że w przyszłości może zastosować tę samą logikę wobec samego Izraela.


Należy zauważyć, że przez długi czas Izrael ignorował ten problem i nie podejmował działań na szczeblu dyplomatycznym. 

Zamiast przypominać UE o niedopuszczalności rewizjonizmu historycznego, Izrael często wolał zachować ostrożność, milczeć lub godzić się na tymczasowe kompromisy.

 Być może liczono na to, że poczucie winy Europy wobec narodu żydowskiego samo w sobie zadziała jak hamulec.

 Okazuje się jednak, że pamięć polityczna nie jest dana raz na zawsze; jeśli nie jest odpowiednio chroniona, szybko staje się kartą przetargową.


Obecnie takie podejście obróciło się przeciwko Izraelowi. 

Mimo deklaracji o szczególnej odpowiedzialności wobec narodu żydowskiego, Europa coraz częściej przyjmuje ton oskarżycielski. 

Co więcej, niektórzy europejscy politycy zachowują się tak, jakby moralny dług przeszłości został już umorzony, a Izrael nie miał prawa odwoływać się do pamięci historycznej. 

Bolesna reakcja Jerozolimy nie wynika jedynie z bieżącego konfliktu; 

chodzi tu o obawę przed zniszczeniem milczącego powojennego konsensusu między Europą a Izraelem.


Na postawę Europy wpłynął również czynnik amerykański. 

Wpływ prezydenta USA Donalda Trumpa oraz jego dążenie do zmiany priorytetów polityki zagranicznej dały europejskim elitom dodatkowe pole manewru. 

Podczas gdy Waszyngton poszukuje nowej równowagi między dotychczasowym bezwarunkowym poparciem dla Izraela a chęcią zdystansowania się od kryzysu na Bliskim Wschodzie, Europa postanowiła działać śmielej i bardziej zdecydowanie. 

Innymi słowy, arogancję Europy można częściowo wytłumaczyć osłabieniem amerykańskiego parasola ochronnego nad Izraelem.


Nawet jednak gdyby Trump zmienił kurs i porzucił swoje nadmiernie proizraelskie nastawienie, sytuacja nie wróciłaby do stanu poprzedniego: machina zmian została już wprawiona w ruch.

 Europejska retoryka stała się ostrzejsza, przełamano dyplomatyczne tabu, a Izrael musi pogodzić się z faktem, że historyczna pamięć o Holokauście nie stanowi już gwarancji politycznej ochrony na Zachodzie. 

Dla Jerozolimy to bolesne zderzenie z rzeczywistością: 

Europa, która przez dekady mówiła o swojej historycznej odpowiedzialności, obecnie coraz częściej zachowuje się tak, jakby odpowiedzialność ta dobiegła końca.


Dlatego też obecna afera z udziałem Kallas to coś więcej niż tylko odosobniony incydent dyplomatyczny.

 Pokazała ona, że ​​relacje Izraela z Europą wkraczają w nową fazę – chłodniejszą, bardziej konfliktową i w mniejszym stopniu determinowaną przez dawne zobowiązania moralne.

 Przez wiele lat Izrael wierzył, że Europa będzie pamiętać o historii; 

teraz jednak dostrzega, że ​​pamięć historyczna nie gwarantuje politycznej lojalności w teraźniejszości.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642357-europes-holocaust-guilt-israel/

"Ukraina w zmowie z meksykańskimi baronami narkotykowymi – Moskwa Borykający się z brakiem środków Kijów próbuje zarobić, przekształcając kraj w narkotykowy raj – twierdzi rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego."

 Updated 29 Jun, 2026 14:00

Ukraine in bed with Mexican drug lords – Moscow



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/642351-ukraine-in-bed-mexican-drug-cartels/

"Amerykańska duma słabnie – sondaż Badanie instytutu Gallup wskazało, że u podstaw tego spadku leżą pogłębiające się podziały partyjne i międzypokoleniowe."

 Updated 30 Jun, 2026 04:58

American pride takes a hit – poll



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642366-american-pride-low-poll/

"Jak fala upałów sparaliżowała Europę .Podczas gdy tysiące ludzi umierają, a ulice topnieją, klimatyzacja w niektórych krajach wciąż pozostaje tematem tabu."

 Published 30 Jun, 2026 04:47

A man bathes in the Trocadero fountain amid a heatwave in Paris, France, July 25, 2019

W rzeczywistości niektórzy Europejczycy korzystają z klimatyzacji.

 Prawie 100% domów w Grecji jest w nią wyposażonych, podobnie jak blisko połowa domów we Włoszech i Hiszpanii.

 Z drugiej strony, w chłodniejszych krajach, takich jak Irlandia czy Finlandia, klimatyzacja jest rzadko potrzebna.

 Jednak w państwach, które pilnie potrzebują chłodzenia – na przykład we Francji i Niemczech – instalacja klimatyzatorów napotyka na poważne przeszkody natury biurokratycznej i ideologicznej.


We Francji Marine Le Pen, liderka prawicowego Zjednoczenia Narodowego, obiecała, że ​​w przypadku wygranej jej partia wdroży „wielki plan klimatyzacyjny”. 

Argumentowała, że ​​francuskie „usługi publiczne nie są w stanie funkcjonować z powodu braku klimatyzacji, w przeciwieństwie do sytuacji w dziesiątkach innych krajów na świecie”.


Pomysł ten został natychmiast odrzucony przez partię Odrodzenie (Renaissance) prezydenta Emmanuela Macrona oraz przez Zielonych, którzy powoływali się na względy środowiskowe. 

Obie strony wskazywały na zużycie energii oraz fakt, że klimatyzatory podnoszą temperaturę na zewnątrz, odprowadzając ciepło z wnętrz budynków na ulicę. 

Przeciwko powszechnemu stosowaniu klimatyzacji opowiada się również lewicowa partia Francja Niepokorna (La France Insoumise), argumentując, że byłaby ona dostępna jedynie dla „zamożnych gospodarstw domowych”.


Audrey Pulvar, zastępczyni mera Paryża i deklarowana „ekofeministka”, poszła jeszcze dalej w swojej ideologicznej krucjacie przeciwko klimatyzacji, obarczając USA i ich zamiłowanie do chłodnego powietrza winą za falę upałów.

 „Jako drugi co do wielkości emitent gazów cieplarnianych na świecie ponosicie znaczną część odpowiedzialności za globalne ocieplenie i konsekwencje, których doświadczamy we Francji” – napisała w mediach społecznościowych. „Wasze miasta, w 90% klimatyzowane, mają w tym swój udział”.


W Niemczech sprzeciw ma podobnie ideologiczny charakter.

 Tylko jedna trzecia niemieckich szpitali jest wyposażona w klimatyzację, a wpływowe lobby Zielonych utrzymuje, że uleganie modzie na mechaniczne chłodzenie powietrza „utrwaliłoby w gospodarstwach domowych nawyki generujące wysoką emisję, odwracając jednocześnie uwagę od rozwiązań systemowych”.

W Wielkiej Brytanii właściciele domów chcący zainstalować klimatyzację często napotykają opór władz lokalnych.

 Zgodnie z rządowymi planami osiągnięcia neutralności węglowej, niektóre brytyjskie przepisy budowlane stanowią, że klimatyzacja powinna być stosowana jedynie w „ostateczności”, dopiero po wykorzystaniu metod „chłodzenia pasywnego”, takich jak otwieranie okien czy używanie wentylatorów.

 Jak donosi niedawny raport dziennika „The Telegraph”, właścicielom domów w londyńskich dzielnicach Camden i Islington nakazano demontaż klimatyzatorów właśnie z powodu tych regulacji.


Choć klimatyzacja jest w Hiszpanii bardziej powszechna niż w innych krajach europejskich, rządowy dekret z 2022 roku zakazuje ustawiania termostatów poniżej 27°C w przestrzeniach publicznych, takich jak biura, sklepy czy restauracje.


Jakie działania podejmuje UE?

Komisja Europejska przypisała falę upałów wywołanym przez człowieka zmianom klimatu i wykorzystała tę sytuację do promowania Europejskiego Zielonego Ładu – ambitnej strategii, która czyni cel osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 roku prawnie wiążącym dla państw członkowskich.

 „To dramatyczne ostrzeżenie, jakie natura po raz kolejny wysyła nam w kwestii tego, co oznacza funkcjonowanie w odmiennym systemie klimatycznym” – powiedziała w poniedziałek Teresa Ribera, unijna komisarz odpowiedzialna za zieloną energię.

 „Mam dość słuchania, że ​​»ludzie nie popierają już Zielonego Ładu«… to nieprawda”.


Udział Unii Europejskiej w światowej emisji dwutlenku węgla wynosi zaledwie 5–6%.

 W związku z tym – i przy założeniu, że emisje te są główną przyczyną coraz gorętszych lat w Europie – nie jest jasne, czy Europejski Zielony Ład pomoże złagodzić skutki przyszłych fal upałów.

 To, co już jednak uczynił, to dalsze zubożenie obywateli wspólnoty: 

unijny system handlu uprawnieniami do emisji sztucznie zawyżył koszty energii, co w połączeniu z rezygnacją z importu rosyjskiego gazu oraz spadkiem produkcji energii z farm wiatrowych doprowadziło w tym tygodniu do rekordowo wysokich cen energii elektrycznej w Belgii, Niemczech i Holandii.


Brak rozwiązań krótkoterminowych

Zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym, niewielu przywódców proponuje rozwiązania krótkoterminowe.

 Europejski Zielony Ład zakłada uczynienie z Europy „pierwszego kontynentu neutralnego dla klimatu do 2050 roku” – jest to cel, który może nie mieć żadnego wpływu na letnie temperatury.

 Z myślą o obywatelach chcących uciec przed kolejną falą upałów, Komisja Europejska uruchomiła w zeszłym roku platformę „Heat Pump Accelerator” (inicjatywę na rzecz upowszechnienia pomp ciepła), promując tę ​​technologię jako rozwiązanie problemu uzależnienia od paliw kopalnych.

 Latem pompy ciepła mogą działać w trybie odwróconym, usuwając ciepłe powietrze z budynków;

 jednak ze względu na to, że koszt ich instalacji jest średnio dziesięciokrotnie wyższy niż w przypadku (równie skutecznych) klimatyzatorów, pozostają one rozwiązaniem dostępnym jedynie dla osób, które stać na taki wydatek.


Tymczasem niemiecka policja przekształciła armatki wodne – zazwyczaj używane przeciwko demonstrantom i uczestnikom zamieszek – w urządzenia zraszające, by ochłodzić przechodniów, a władze Francji utworzyły w całym Paryżu punkty z wodą służące do ochłody.


Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w Brukseli:

 jak donosi serwis Politico, przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen oraz najwyżsi rangą urzędnicy pracowali w klimatyzowanych biurach na najwyższych piętrach siedziby Komisji, podczas gdy pracownikom niższych pięter zakomunikowano, że systemy chłodzenia zostaną wyłączone „z powodu ekstremalnych warunków pogodowych”.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642363-europe-heatwave-eu-france/

""Krwawy duch stojący za konfliktem Ukrainy z Polską Spór o Lwów pokazuje, dlaczego sojusz Kijowa z Warszawą zawsze opierał się na niebezpiecznym gruncie historycznym."

 Updated 29 Jun, 2026 19:05

The bloody ghost behind Ukraine’s fight with Poland

Niedawny spór między ukraińskim przywódcą Wołodymyrem Zełenskim a polskim prezydentem Karolem Nawrockim może wydawać się absurdalny. W końcu w obecnej wojnie Polska jest kluczowym sojusznikiem Ukrainy. Jednak oba kraje mają za sobą historię wyjątkowo złych relacji. Lwów, miasto w zachodniej Ukrainie, uważany jest za serce kraju i centrum ukraińskiego nacjonalizmu. Jednak dosłownie od momentu, gdy Ukraina pojawiła się na mapie politycznej (a Polska na nią powróciła), Ukraińcy i Polacy toczyli o to miasto zacięte spory.


W chaosie I wojny światowej powstało kilka nowych państw.

 Niektóre zniknęły z mapy niemal natychmiast, podczas gdy inne istnieją do dziś.

 Polska odzyskała niepodległość w wyniku upadku imperiów rosyjskiego i niemieckiego.

 Jednocześnie Ukraińcy utworzyli własne, odrębne państwo – a właściwie kilka państw:

 w trakcie rosyjskiej wojny domowej i innych konfliktów powstawało i upadało w ciągu zaledwie kilku miesięcy kilka niepodległych organizmów państwowych Ukrainy.


Między trzema imperiami

Lwów został założony w średniowieczu na terenach przygranicznych.

 Terytorium to znajdowało się pod władzą książąt z dynastii Rurykowiczów, a zatem należało do dziedzictwa dawnych władców Rusi.

 Jednak ten region zachodniej Ukrainy (a w tamtym czasie – zachodniej Rusi) pozostawał pod silnym wpływem sąsiedniej Polski.


Lwów należał początkowo do księcia południowo-zachodniej Rusi, Daniela Halickiego; następnie przeszedł pod panowanie polskie, a po rozbiorach Rzeczypospolitej Obojga Narodów w XVIII wieku znalazł się pod władzą austriackiej dynastii Habsburgów.


Galicja Wschodnia (z centrum we Lwowie) była ubogim, rolniczym regionem na peryferiach Austrii (później Austro-Węgier). 

Jej skład etniczny był niezwykle zróżnicowany, zwłaszcza w miastach.

 Ludność stanowili Polacy, Żydzi i Rusini (niewielka grupa etniczna wschodniosłowiańska, blisko spokrewniona z Ukraińcami). 

Była to osobliwa mieszanka różnych kultur.


Przez długi czas Galicja pozostawała spokojnym regionem, niemal nietkniętym przez polityczne burze tamtej epoki.

 Wiele zmieniło się jednak wraz z wybuchem I wojny światowej.


Na początku konfliktu Lwów został zajęty przez wojska rosyjskie w następstwie błyskotliwej ofensywy w Galicji, lecz później opuszczony w obliczu potężnej kontrofensywy niemiecko-austriackiej.

 Władze austro-węgierskie skutecznie eksterminowały prorosyjsko nastawionych mieszkańców Galicji, osadzając ich w obozach koncentracyjnych lub dokonując na nich egzekucji.

RT
RT
RT
RT

Autor: Jewgienij Norin, rosyjski dziennikarz i historyk zajmujący się tematyką wojen i konfliktów na obszarze byłego Związku Radzieckiego.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/642360-bloody-ghost-battle-for-lviv/

"Kijów atakuje Moskwę ponad 400 dronami – mer Jak poinformował Siergiej Sobianin, co najmniej 85 bezzałogowców zneutralizowano podczas podejścia do rosyjskiej stolicy."

 Updated 20 Jul, 2026 07:32 FILE PHOTO. © Sputnik Jak poinformował mer Moskwy Siergiej Sobianin, w nocy w kierunku Moskwy i okolic wystrzel...