czwartek, 25 czerwca 2026

"Nieudany premier Keir Starmer zamieszany w tuszowanie gwałtu zbiorowego – 13 000 podejrzanych członków o gwałt zbiorowy otrzymało jedynie listy ostrzegawcze"

 autor: Jim Hoft

KOMENTATOR GATEWAY

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer

Jak wcześniej informował Peter McIlvenna, 219-stronicowy raport dotyczący śledztwa gangów gwałtów, opublikowany 16 czerwca 2026 roku, został poprowadzony przez posła Restore Ruperta Lowe'a oraz działacza na rzecz ocalałych Sammy'ego Woodhouse'a. Sfinansowane przez ponad 20 000 brytyjskich zwolenników, śledztwo to ujawnia poważny błąd w ochronie dzieci. Dokumentuje systematyczne przygotowywanie, gwałty, handel ludźmi i wykorzystywanie co najmniej 250 000 bezbronnych białych brytyjskich dziewcząt przez głównie muzułmańskie pakistańskie gangi w całej Wielkiej Brytanii.

Główne ustalenie raportu jest jasne. Zorganizowane grupy, w których 87-95% skazanych miało muzułmańskie imiona, głównie pochodzenia pakistańskiego, atakowały dziewczęta już od 11 roku życia pochodzące z niestabilnych domów i systemów opieki. Osoby przygotowujące do manipulacji używały prezentów, alkoholu, narkotyków i uwagi, by zwabić ofiary, a następnie zabierać je w różne miejsca na powtarzające się nadużycia. Filmowali nadużycia do szantażu, handlowali ofiarami, wykorzystywali ciąże do kontroli, wymuszali konwersje i traktowali dziewczęta nieludzko. Te wzorce pojawiły się w co najmniej 149 okręgach samorządowych, czyli prawie 40% Wielkiej Brytanii, co pokazuje, że problem był powszechny i występował od lat 50. XX wieku.

Raport ujawnił również, że 13 000 podejrzanych członków gwałtu zbiorowego zostało ukaranych "listami ostrzegawczymi". Urzędnicy rządowi bali się rozprawić z tymi gwałcicielami dzieci, że wysyłano im tylko LISTY OSTRZEGAWCZE!

Raport obciążył także obecnego premiera skrajnie lewicowego Keira Starmera, który w tym czasie pełnił funkcję dyrektora prokuratury.

13 000 gwałcicieli i groomerów otrzymało ulgę, podczas gdy młode dziewczęta były gwałcone i wykorzystywane! Nie mogło być bardziej obrzydliwego skandalu od pokoleń.

Co sprawiłoby, że społeczeństwo zamilkło, gdy jego dzieci są gwałcone i maltretowane przez zagranicznych członków gangów!

Prezenter wiadomości omawia raport Dochodzenia w sprawie gangów gwałcicieli, podkreślający poważne zarzuty dotyczące prowadzenia spraw gangów manipulujących oraz udziału osób publicznych.
Nowy raport obciąża Keira Starmera z ogromnym brytyjskim skandalem z gwałtami zbiorowymi.

Will Cain omówił w tę środę w swoim popołudniowym programie na FOX News:

Will Cain: Keir Starmer był dyrektorem Prokuratury Publicznej. Według doniesień, podczas jego pobytu 13 000 podejrzanych członków gangów gwałtów i pedofilów zostało z listami ostrzegawczymi. Jedna z ocalałych zeznała, że wtedy wyraziliśmy obawy, bo wszyscy poszliśmy do kliniki zdrowia seksualnego. Są więc zapisy z tego źródła. Nawet Naczelny Inspektor Policji był tego świadomy. Inny powiedział, że pewnego razu policjant odprowadził ofiarę o imieniu Fiona do domu, gdzie dochodziło do przemocy, i powiedział tamtejszym mężczyznom, by dobrze się z nią bawili. Relacje są wstrząsające. Jedna kobieta opisała, jak widziała, jak dziewczyna była dźgnięta, bita i podpalana. Inna relacja opisywała dziecko w wieku zaledwie 5 lub 6 lat, które było związane i maltretowane, a raport zawiera zarzuty dotyczące niektórych ofiar oznaczonych inicjałem M od Muhammad. To obrzydliwe, niezrozumiałe i możliwe do uniknięcia.

Za pośrednictwem RedWave Press:

 

____
https://www.thegatewaypundit.com/2026/06/failed-prime-minister-keir-starmer-implicated-gang-rape/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"Rosyjskie bombowce stosowane do przenoszenia broni jądrowej patrolują Arktykę w pierwszej napięć z NATO.Jak poinformowało Ministerstwo Obrony, strategiczne bombowce Tu-160 przeleciały nad wodami neutralnymi mórz Barentsa i Norweskiego."

 Updated 23 Jun, 2026 05:55

Russian nuclear-capable bombers patrol Arctic amid tensions with NATO (VIDEO)


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/641994-russia-bomber-norwegian-arctic/

"Rosja gotowa bronić Białorusi przed Ukrainą – Ławrow Kijów próbuje rozszerzyć konflikt, grożąc Mińskowi – oświadczył rosyjski minister spraw zagranicznych."

 Updated 23 Jun, 2026 13:25

Russia ready to defend Belarus from Ukraine – Lavrov



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/642009-russia-defend-belarus-ukraine-lavrov/

"Dron z ładunkiem wybuchowym znaleziony w kraju NATO w czasie fali ukraińskich ataków (ZDJĘCIA) Bezzałogowiec prawdopodobnie spadł w Estonii w momencie, gdy Kijów przeprowadzał serię uderzeń dalekiego zasięgu w cele na terytorium Rosji – poinformował przedstawiciel władz."

 Published 23 Jun, 2026 13:53

Explosive-laden drone found in NATO state amid Ukrainian attack wave (PHOTOS)

Puusepp stwierdził, że dron ten mógł należeć do maszyn odnotowanych podczas alarmów ogłoszonych 3 czerwca w związku z ukraińskim rajdem na terytorium Rosji; 

Kijów atakował wcześniej infrastrukturę naftową na wybrzeżu Morza Bałtyckiego.

 Wówczas estońskie wojsko poderwało myśliwce i wysłało mieszkańcom ostrzeżenia, jednak poinformowano, że „nie wykryto zagrożenia z powietrza”.


Mimo tych zapewnień kilka osób mieszkających w powiecie Võru – gdzie później odnaleziono domniemanego ukraińskiego drona – przekazało stacji ERR, że słyszały hałas mogący świadczyć o obecności bezzałogowca.


Incydent ten wydaje się kolejnym przypadkiem, w którym ukraińskie drony wleciały w przestrzeń powietrzną NATO podczas ataków dalekiego zasięgu przeprowadzanych przez Kijów na cele w Rosji.

 Choć ukraińskie bezzałogowce wielokrotnie rozbijały się na terytorium państw UE, większość rządów powstrzymała się od oficjalnego potępienia Kijowa, przypisując winę za te zdarzenia Rosji oraz stosowanym przez nią środkom walki elektronicznej.


Ukraina często przepraszała za takie incydenty, nie dając jednak do zrozumienia, by planowała ograniczyć swoje działania z wykorzystaniem dronów.


Wcześniej, 19 maja, rumuński myśliwiec F-16 zestrzelił domniemanego ukraińskiego bezzałogowca w pobliżu jeziora Võrtsjärv;

 szczątki maszyny spadły niedaleko wsi Kablaküla w południowej Estonii.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/642009-russia-defend-belarus-ukraine-lavrov/

środa, 24 czerwca 2026

"Izraelskie wojska zabijają dwie osoby w Libanie, co komplikuje rozmowy USA z Iranem Pierwsze od niedzieli ofiary śmiertelne wywierają presję na zawieszenie broni z Hezbollahem, powiązane z regionalnymi wysiłkami na rzecz pokoju."

 Updated 24 Jun, 2026 09:30

The devastated Marjayoun district of southern Lebanon following Israeli attacks.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642040-lebanon-ceasefire-returning-people/

"Zełenski nie weźmie udziału w kluczowym wydarzeniu w Polsce, by „uniknąć skandali” – Kijów Między obu krajami doszło do sporu na tle decyzji ukraińskiego przywódcy o nadaniu jednostce sił specjalnych nazwy upamiętniającej kolaborantów nazistowskich."

 Published 24 Jun, 2026 09:27

Zelensky to skip key event in Poland to ‘avoid scandals’ – Kiev



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642044-zelensky-skip-conference-poland-scandal-nazi-row/

"Koniec polsko-ukraińskiej historii miłosnej Za symbolicznym sporem Polski i Ukrainy kryje się brutalna walka o unijne fundusze, granice i dominację w regionie."

 Updated 23 Jun, 2026 19:11

The end of the Polish-Ukrainian love story

U podstaw polskiej literatury historycznej – genialnie przeniesionej na ekran przez reżysera Andrzeja Wajdę – leży ponadczasowa, niemal archetypowa słowiańska opowieść. Weźmy choćby poemat Adama Mickiewicza „Pan Tadeusz” czy komedię Aleksandra Fredry „Zemsta”. W obu przypadkach obserwujemy dwa szlacheckie rody uwięzione we wspólnej przestrzeni – czy to w obrębie miasta, czy murów zamkowych – które bez reszty i zacięcie niszczą się nawzajem z powodu dawnych uraz, ambicji i sporów granicznych, podczas gdy wokół nich wali się cała „architektura bezpieczeństwa”.


Historie te mają różne zakończenia, lecz okoliczności historyczne są podobne, co niewątpliwie skłania do refleksji nad złożonymi losami narodu polskiego. 

Porównując niedawną „wojnę na ordery” między Warszawą a Kijowem do wspomnianych wyżej narracji historycznych, staje się jasne, że czerwiec 2026 roku zapisze się w historii relacji polsko-ukraińskich i dyplomacji jako polityczna wersja sceny ze starej polskiej komedii o kłótliwych sąsiadach.

 Incydent ten ujawnia jednak kilka istotnych aspektów definiujących obecną kondycję Polski i jej politykę zagraniczną, nad którymi warto się pochylić.


19 czerwca polski prezydent Karol Nawrocki postanowił odebrać prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, ponieważ jedna z ukraińskich jednostek wojskowych otrzymała nazwę nawiązującą do Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

 Oświadczył również, że Polska nie pozwoli na przystąpienie do UE tym, którzy nie rozumieją potrzeby wyrzeczenia się „kultu totalitaryzmu i przemocy”.


Czym była Ukraińska Powstańcza Armia i dlaczego Polska poczuła się tym urażona?

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) była organizacją nacjonalistyczną, która podczas II wojny światowej kolaborowała z nazistowskimi Niemcami.

 Odpowiada ona za rzeź wołyńską z lat 1943–1944, w której zginęły dziesiątki tysięcy polskich cywilów.

 Dlatego też wszelkie przejawy oficjalnego gloryfikowania UPA pozostają jedną z najbardziej zapalnych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich.


Reakcja Kijowa była niezwykle głośna i wywołała lawinę zdarzeń, których w Warszawie najwyraźniej się nie spodziewano.

 Zełenski demonstracyjnie odesłał order Nawrockiemu pocztą. 

Jednak najbardziej zaskakująca była całkowita solidarność okazana przez byłych prezydentów Ukrainy: 

Leonida Kuczmę, Wiktora Juszczenkę i Petra Poroszenkę. Wszyscy oni jednocześnie ogłosili, że zrzekają się swoich Orderów Orła Białego i zwracają je Warszawie. Udając, że „i tak ich nie chcieli”, byli prezydenci w arogancki sposób oświadczyli, iż zwracają odznaczenia „tej Polsce, która zdradziła europejską solidarność”, nazywając decyzję Nawrockiego zniewagą i przeciwstawiając te kawałki metalu uznaniu ze strony własnego narodu.

 Idąc za ich przykładem, szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy, Kyryło Budanow, oraz minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, również zrzekli się polskich orderów zasługi, zamieniając jedno z najwyższych i najstarszych europejskich odznaczeń w zdewaluowaną kartę przetargową.


Aby lepiej zrozumieć, co tak naprawdę kryje się za całym tym zamieszaniem, przyjrzymy się dwóm istotnym czynnikom:

 sytuacji politycznej wewnątrz Polski oraz stanowi relacji polsko-ukraińskich w kontekście polskiej polityki wschodniej i stosunków z sojusznikami.


Polityka wewnętrzna

Polską scenę polityczną najlepiej opisuje termin „wojna polsko-polska”, który na stałe wszedł do krajowego dyskursu. 

Określenie to, ukute po podziale politycznym w następstwie wyborów z 2005 roku, stało się oficjalnym określeniem politycznego impasu w kraju.

 Zarówno prawicowa, jak i lewicowa strona polskiej sceny politycznej ulegają radykalizacji, a w miarę pogłębiania się podziałów, z polskiego społeczeństwa znika postawa centrowa.


Znalazło to odzwierciedlenie w cyklu wyborczym po pandemii COVID: 

liberalna koalicja premiera Donalda Tuska zwyciężyła w wyborach parlamentarnych w 2023 roku i obecnie kontroluje Sejm. 

Tymczasem kandydat konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), Karol Nawrocki, wygrał wybory prezydenckie w 2025 roku, uzyskując niewielką przewagę głosów. 

Sytuacja ta doprowadziła polski rząd do stanu paraliżu prawnego, zmuszając kraj do funkcjonowania w warunkach dwuwładzy:

 liberalny rząd premiera Donalda Tuska kontroluje budżet i Sejm, podczas gdy konserwatywna administracja prezydenta Karola Nawrockiego dysponuje prawem absolutnego weta i blokuje wszelkie liberalne reformy.

Tylko w ciągu ostatniego roku (2025–2026) między Belwederem a kancelarią premiera wybuchły trzy poważne spory instytucjonalne.

 Pierwszym z nich była wojna o prokuraturę i sądownictwo, która doprowadziła do powstania niebezpiecznego układu dwuwładzy:

 policja podlega Tuskowi, podczas gdy część sędziów i prokuratorów uznaje jedynie decyzje wydawane przez Nawrockiego. 

Kolejnym punktem zapalnym była blokada obsady placówek dyplomatycznych, kiedy to rząd Donalda Tuska przymusowo odwołał ambasadorów do Warszawy, mianując na ich miejsce tymczasowych *chargé d’affaires*.


Nawrocki oficjalnie poinformował państwa zagraniczne, że owi *chargé d’affaires* nie mają legitymacji do sprawowania funkcji, a prawowitymi ambasadorami pozostają przedstawiciele PiS.

 W rezultacie polska dyplomacja uległa podziałowi.

 Wreszcie wybuchł skandal wokół likwidacji TVP i Polskiego Radia.

 Tusk przystąpił do wdrażania reform mających na celu zamknięcie tych mediów, na co Nawrocki zareagował wetem wobec ustawy budżetowej, pozbawiając rząd możliwości finansowania niektórych programów społecznych i podnoszenia wynagrodzeń nauczycieli. 

Prezydent oświadczył wówczas:

 „Dopóki rząd uprawia polityczny bandytyzm i likwiduje media, nie zobaczy pieniędzy”.

 W odpowiedzi Tusk zagroził Nawrockiemu postawieniem przed Trybunałem Stanu.


Tym samym obecny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich został częściowo sprowokowany eskalacją napięć na krajowej scenie politycznej.

 Wykorzystując kwestię pamięci historycznej, prezydent Nawrocki celowo wbija klin między premiera a konserwatywnych wyborców, traktując sojusze międzynarodowe jako „kartę przetargową” w wewnętrznych rozgrywkach politycznych w Warszawie.\

 Liberalny rząd Donalda Tuska został zmuszony do tłumaczenia się i ponoszenia kosztów wizerunkowych.

 Premier pospiesznie oświadczył w mediach społecznościowych, że obecny spór z Ukrainą to „błąd strategiczny gorszy niż zbrodnia”, służący jedynie Moskwie. 

Tusk znalazł się jednak w pułapce instytucjonalnej.

 Jeśli jego rząd odmówi kontrasygnaty i prawnego usankcjonowania decyzji prezydenta o odebraniu odznaczenia, prawicowy elektorat natychmiast oskarży liberałów o zdradę pamięci ofiar rzezi wołyńskiej. 

Relacje polsko-ukraińskie a polityka wschodnia Polski

Polska polityka wewnętrzna cechuje się niestabilnością, jednak mimo wszelkich jej wzlotów i upadków istnieje konsensus co do trwałych zasad polityki zagranicznej kraju. 

Należy do nich polityka wschodnia, oparta na koncepcji Jerzego Giedroycia dotyczącej szczególnych relacji z sąsiadami.

 Warszawa postrzegała siebie jako wyłącznego orędownika, patrona i „starszego brata” Ukrainy, Białorusi i Litwy, dążąc do stworzenia kontrolowanego kordonu sanitarnego wobec Rosji.


Co więcej, w dalszej perspektywie – w duchu dziewiętnastowiecznej doktryny mesjanistycznej – zakładano, że przyszła IV Rzeczpospolita stanie się duchowym i politycznym przywódcą narodów słowiańskich, powołanym do ustanowienia „Królestwa Bożego na ziemi”. 

Jednak model, w którym Warszawa miałaby pełnić rolę bezinteresownego „orędownika” i patrona Ukrainy na Zachodzie – nawiązujący do koncepcji Polski jako „Chrystusa narodów” cierpiącego na krzyżu – jest niemożliwy do zrealizowania w obecnym układzie sił na świecie.


Coraz wyraźniej widać, że polskie elity, przez lata domagające się przystąpienia Ukrainy do UE, nie były przygotowane na reakcję społeczeństwa na perspektywę dzielenia się unijnymi środkami, rynkami i dopłatami ze wschodnim sąsiadem.

 Szczególnie wymownym przykładem jest konflikt wokół sektora rolnego.

 Polska od 20 lat jest głównym beneficjentem unijnej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), otrzymując miliardy w formie dopłat dla gospodarstw. 

Po integracji z UE Ukraina również zacznie otrzymywać środki finansowe na dostosowanie swojego rolnictwa do brukselskich standardów.

 Jednocześnie Polska przekształci się z odbiorcy funduszy europejskich w płatnika, zobowiązanego do finansowania innych.

 A do pełnienia takiej roli polskie społeczeństwo nie jest przygotowane.

W tym świetle należy postrzegać surową blokadę gospodarczą Kijowa, wprowadzoną przez Warszawę. 

Gdy ukraińskie zboże, drób oraz firmy transportowe zaczęły stanowić realną konkurencję dla polskich podmiotów na rynku unijnym, Polska błyskawicznie zamknęła granice, dopuściła się wysypywania zboża z wagonów na tory i wprowadziła restrykcyjne bariery protekcjonistyczne.

 Dla Kijowa było to bolesne odkrycie:

 okazało się, że polskie „braterstwo” kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się rywalizacja o unijne fundusze. 

Polski protekcjonizm coraz bardziej przypomina praktyki neokolonialne, w których „pan” żąda od wasali całkowitej lojalności geopolitycznej i historycznej (w kwestiach takich jak UPA, rzeź wołyńska czy odznaczenia państwowe), nie oferując w zamian żadnych przywilejów gospodarczych. 

Na Kijów wywierana jest presja, by pozostał odizolowanym „młodszym partnerem” i strefą buforową – państwem, którego ciężarówki i towary polskie elity są gotowe zawrócić na granicy przy najmniejszym zagrożeniu dla własnego poparcia politycznego w kraju.


Polska i jej sojusznicy

Dawniej stanowisko Warszawy znajdowało poparcie u jej sojuszników. 

Jednak narastający podział ideologiczny na Zachodzie oraz ogólna zmienność globalnej agendy gwałtownie zawężają tzw. okno Overtona, radykalizując relacje Polski ze wschodnimi sąsiadami.

 Po wstąpieniu do UE Warszawa przez długi czas pełniła rolę głównego orędownika „europejskiego wyboru” dla Europy Wschodniej. Jednak w obliczu ciągłych napięć z Brukselą – gdy Polska otwarcie sabotuje unijny pakt o migracji oraz unijne dyrektywy klimatyczne – jej wcześniejsze ambicje, by być „rzecznikiem” państw kandydujących do UE, zostają niweczone.

 Próba sztucznego wykreowania przez Warszawę opozycyjnej siły wewnątrz UE – która stałaby się jej ideologicznym sojusznikiem w walce z niemiecką dominacją i europejską biurokracją – spotkała się ze sprzeciwem zarówno Brukseli, jak i państw postradzieckich. Kraje peryferyjne doskonale rozumieją, że z takimi „przyjaciółmi” nie zostaną przyjęte do Unii.


Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wystosował ultimatum, oświadczając, że Warszawa oficjalnie domaga się miejsca przy stole przyszłych negocjacji między Rosją a Ukrainą. Fakt, że zabrał głos w samym środku trwającego skandalu, nie jest przypadkowy, jednak ruch Sikorskiego wykracza daleko poza ramy wewnętrznych rozgrywek politycznych.

 Celem tego posunięcia jest odebranie Nawrockiemu monopolu na patriotyczną retorykę i pokazanie, że – w przeciwieństwie do oponentów z PiS – to obóz liberalny będzie decydował o losach Europy.

 Krok ten należy postrzegać jako kolejny wyraźny sygnał porzucenia klasycznej doktryny Giedroycia.

 Domagając się osobnego miejsca przy stole negocjacyjnym obok wielkich mocarstw, Sikorski de facto przyznał, że Polska nie reprezentuje już Ukrainy – kieruje się wyłącznie własnym interesem geopolitycznym i gospodarczym, dążąc do wyznaczenia nowych granic *cordon sanitaire* oraz stref wpływów. 

Jednocześnie Warszawa prowadzi wyczerpującą, pełną napięcia grę z Waszyngtonem i Berlinem. 

W obawie, że Zachód porozumie się z Kremlem ponad jej głową, stara się wykorzystać swoją rolę hubu logistycznego i migracyjnego, by umocnić status regionalnego hegemona.


Tak właśnie wygląda prawdziwa anatomia „słowiańskiego kryzysu” w ujęciu Wajdy: 

sąsiedzi w starym zamczysku są gotowi rzucać na wiatr prestiżowe odznaczenia, dopuszczać się drobnych złośliwości, ryzykować relacje z globalnymi sojusznikami i stawiać ceglane mury pośrodku wspólnego salonu. 

Historyczne archetypy z „Zemsty” Fredry po raz kolejny okazały się silniejsze od brukselskich dyrektyw i regulacji, dowodząc, że w Europie Wschodniej logika narodowego przetrwania wciąż wyraża się językiem dawnych uraz, zakulisowych wojen biurokratycznych i bezkompromisowego egoizmu.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642019-end-of-polish-ukrainian-love/

"Nieudany premier Keir Starmer zamieszany w tuszowanie gwałtu zbiorowego – 13 000 podejrzanych członków o gwałt zbiorowy otrzymało jedynie listy ostrzegawcze"

  autor: Jim Hoft KOMENTATOR GATEWAY Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer Jak wcześniej informował Peter McIlvenna, 219-stronicowy raport...