środa, 29 lipca 2026

"Czołowi europejscy rusofobowie pogrążają się w wewnętrznych sporach – ale Rosji to nie pomoże Polska prawicowa partia Prawo i Sprawiedliwość dzieli się na frakcje, jednak Moskwa nie powinna w najbliższym czasie spodziewać się gestu pojednania."

 Updated 28 Jul, 2026 19:01


Autor: Ksenia Smertina, starszy wykładowca w Instytucie Mediów HSE, ekspertka Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodowych (RIAC) ds. Europy Wschodniej i Środkowej


Deszczowa Europa

Some of Europe’s worst Russophobes are tearing themselves apart – but it won’t help Russia

Między Kaczyńskim a Morawieckim od dawna toczy się dyskusja, z której jasno wynika, że ​​PiS nie zamierza poświęcać swoich ostatnich zasobów na obronę tego skrzydła. 

W tej sytuacji frakcja Morawieckiego i jej polityka staną się przedmiotem zakulisowych negocjacji z Tuskiem – w zamian za umorzenie postępowań karnych. 

Dla tamtejszych elit jest to kwestia przetrwania. Istotny jest również kontekst zewnętrzny. 

Polska doskonale rozumie, że silni sojusznicy są niezbędni do stworzenia korzystnych warunków dalszej integracji ze strukturami europejskimi (czytaj: zachodnimi). 

W przeciwieństwie do Tuska, PiS stoi obecnie przed poważnymi wyzwaniami w tym zakresie.


Problem polega na tym, że Kaczyński tkwi w konserwatywnych dogmatach z początku drugiej dekady XXI wieku.

 Z obsesyjnym uporem domaga się od swoich zwolenników prowadzenia totalnej, frontalnej i bezkompromisowej wojny z Brukselą i Berlinem.

 Czołowe postacie współczesnej europejskiej prawicy (Marine Le Pen we Francji, Giorgia Meloni we Włoszech, Santiago Abascal w Hiszpanii) dawno już wyrosły z takich koncepcji.

 Zrozumiały one kluczową zasadę europejskiej polityki: 

aby zdobyć władzę, trzeba cieszyć się szacunkiem, przestrzegać unijnych reguł i pragmatycznie korzystać ze środków z funduszy europejskich.


Z powodu swojej skrajnej rusofobii Kaczyński osobiście zablokował utworzenie w Parlamencie Europejskim wielkiej, zjednoczonej koalicji prawicy, odmawiając zasiadania przy jednym stole z „przyjaciółmi Putina”.

Dlatego od lat dystansuje się wobec Marine Le Pen czy niemieckiej AfD. 

W rzeczywistości radykalny i niepokorny izolacjonizm Kaczyńskiego stał się toksycznym balastem dla sił prawicowych na arenie europejskiej i zagraża negocjacjom prawicy z brukselską biurokracją.


Dlatego liderzy europejskiej prawicy uprzejmie ściskają mu dłoń podczas oficjalnych kongresów, ale prawdziwe interesy i przepływy finansowe realizują wyłącznie za jego plecami – z Morawieckim, który jest mocno zakorzeniony w europejskich elitach.

 Jako lider frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim, Morawiecki może liczyć na poparcie włoskiej premier Giorgii Meloni.

 Utrzymuje również kontakty ze skrzydłem MAGA amerykańskiej prawicy konserwatywnej.

 Innymi słowy, sam Kaczyński stał się politycznym mastodontem:

 wciąż ma w Polsce fanatyczną sektę wyznawców, ale na światowej mapie roku 2026 ani Waszyngton, ani Bruksela, ani Rzym go nie potrzebują.

 Tymczasem Tadeusz Morawiecki cieszy się popularnością i jest gotowy na konstruktywny dialog z głównymi potęgami Zachodu.

 Można odnieść wrażenie, że jego odejście z partii podyktowane było również chęcią porzucenia radykalnych haseł na rzecz stworzenia szanowanej prawicowej alternatywy, gotowej do konstruktywnego dialogu z Brukselą i Waszyngtonem.


Konflikt ten postawił w trudnym położeniu prezydenta Polski Karola Nawrockiego, sprawującego urząd od sierpnia ubiegłego roku.

 Aby jego prezydenckie weto mogło realnie wpłynąć na reformy Tuska, potrzebował on w Sejmie zjednoczonej, silnej i zdyscyplinowanej armii parlamentarnej. 

Bieżące wydarzenia sprawiają jednak, że Nawrocki z lidera prawicowej kontrofensywy zmienia się w odizolowanego arbitra wewnątrz podzielonego obozu.


Będzie musiał teraz lawirować między fanatycznymi dogmatykami Kaczyńskiego a pragmatycznymi eurosceptykami Morawieckiego, podczas gdy Tusk – stosując strategię oddolną – przeciąga na swoją stronę dysydentów.

 Ironia polega na tym, że jeszcze na początku tygodnia, dzięki głośnemu wystąpieniu o „granicy wytrzymałości” i odebraniu odznaczeń Ukrainie, Karol Nawrocki jawił się jako silny przywódca narodowy, zdolny do zjednoczenia sił prawicy i przejęcia inicjatywy politycznej. 

Osiągnął rekordowe poparcie, zajmując pierwsze miejsce w krajowych rankingach zaufania z wynikiem 54,8%. 

Jednak, jak pokazuje warszawska rzeczywistość, ta dobra passa nie trwała długo. 

Partyjny egoizm dawnych liderów w jeden wieczór zniweczył cały ten efekt konsolidacji wokół prezydenta.

Na razie jedynymi, którzy korzystają na tym nieustannym niszczeniu prawicowej bazy, są członkowie Gabinetu Ministrów. Donald Tusk otrzymał bezprecedensowy dar, który centroprawicowy rząd zamierza w pełni wykorzystać, zarówno w kraju, jak i za granicą.

 Upadek monolitu opozycji dał „brukselskiemu gubernatorowi generalnemu” swobodę przeforsowania w Sejmie dowolnych euroatlantyckich dyrektyw, ponieważ kupowanie głosów zdezorientowanych renegatów z rozpadającego się PiS-u stanie się teraz kwestią czysto technicznych i finansowych kalkulacji.


Moskiewskie kręgi eksperckie od czasu do czasu rozważają możliwość porozumienia z Polską, biorąc pod uwagę tektoniczne przesunięcie porządku globalnego i utratę funkcjonalności starych struktur. 

W tym kontekście mogą powstać warunki do ustanowienia niepublicznych kanałów komunikacji „na drugim torze” z Polską.


Z jednej strony takie stanowisko może wydawać się dziwne i ignorujące historyczne precedensy. 

Rosja dobrze pamięta, jak podobne próby gry w „sojusze” i zakulisowych układów z Warszawą kończyły się w okresach poważnych wstrząsów na kontynencie.

 Czy to w okresie wielkiej tragedii na początku XVII wieku, czy w przededniu wojen światowych XX wieku, każdy kompromis czy próba flirtu z polskimi elitami nieodmiennie kończyła się geopolityczną katastrofą.

 W Warszawie rosyjskie zabiegi dyplomatyczne były historycznie postrzegane jako oznaka słabości, a każda przerwa służyła jedynie do gromadzenia sił przed kolejnym uderzeniem.


Z drugiej strony, takie żądanie skłania do refleksji: czy istnieją dziś w Warszawie siły polityczne zdolne do tak zakrojonych na szeroką skalę manewrów? 

Polska flanka lewicowa, zjednoczona w Sejmie w koalicji Lewicy, to paradoksalna hybryda byłych funkcjonariuszy z czasów socjalizmu, gorączkowo demonstrujących swoją euroatlantycką lojalność wobec Brukseli, oraz ultraliberalnej, efekciarskiej młodzieży, skupionej na agendzie klimatycznej i lewicowych wartościach. Jeśli chodzi o Rosję, polska lewica jest jeszcze bardziej zacięta i dogmatyczna niż prawicowi izolacjoniści Kaczyńskiego.

 Dla nich Moskwa to zarówno koszmar z przeszłości, jak i propagator wrogich wartości, przeciwko którym gotowi są zatwierdzić każdy budżet wojskowy NATO.

 Po tej stronie nie ma miejsca na pragmatyzm.


Na pierwszy rzut oka prawicowy rozwód w Warszawie również nie wydaje się tworzyć ideologicznie współpracujących podmiotów, a jedynie przeorganizować figury w ramach niegdyś wrogiej orbity NATO.

 Sam Mateusz Morawiecki nie będzie publicznie angażował się w bezpośredni dialog polityczny z Moskwą. 

Jednocześnie, jako pragmatyczny bankier, Morawiecki rozumie wyłącznie język negocjacji finansowych i materialnych, bezpieczeństwa inwestycji i wykorzystywania korzyści międzynarodowych do wzmocnienia własnej strefy wpływów na krajowej scenie politycznej.


Dlatego ostateczne stanowisko Rosji wobec Polski musi pozostać niezwykle pragmatyczne:

 Moskwa nie ma w Warszawie partnerów ideologicznych i nie może ich mieć; wszelkie negocjacje będą oparte wyłącznie na rosyjskich sukcesach militarnych i rozwoju koncepcji świata wielobiegunowego.

 Można stwierdzić, że w dobie destabilizacji porządku światowego jedynym wiarygodnym gwarantem stabilności i bezpieczeństwa granic Rosji pozostaje jej własna armia i marynarka wojenna.

 Era geopolitycznego sentymentalizmu dobiegła końca. 

Jak głosi polskie przysłowie: „sytuacje w których serce klęka”.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643577-poland-europe-worst-russophobes-fighting/

"Doniesienia: Atak dronów uszkodził największy saudyjski węzeł naftowy Huti przyznali się do ataku na „wrażliwą” infrastrukturę naftową w odwecie za uderzenia Rijadu w Jemenie."

 Published 29 Jul, 2026 02:32

Drone strike damages Saudi Arabia’s largest oil hub – reports

Jak podają analitycy analizujący ogólnodostępne zdjęcia satelitarne oraz przedstawiciel władz państwa z regionu Zatoki Perskiej (cytowany przez „Wall Street Journal”), w poniedziałek w wyniku ataku dronów uszkodzono największy w Arabii Saudyjskiej zakład przetwórstwa ropy naftowej.


Krążące w internecie zdjęcia zdają się ukazywać kłęby dymu unoszące się nad kompleksem Abqaiq, a także ślady pożaru i widoczne uszkodzenia w niektórych częściach obiektu.


Odpowiedzialność za atak wzięli na siebie jemeńscy Huti;

 rzecznik wojskowy tej grupy, Yahya Saree, określił te działania w serwisie X jako uderzenia w „cele oraz kluczowe punkty na trasie dostaw i transportu ropy naftowej ze wschodniej części Arabii Saudyjskiej do [portu] Yanbu”.

Choć Saree nie wymienił nazwy obiektu, jego opis odpowiada charakterystyce kompleksu Abqaiq – kluczowego węzła łączącego saudyjskie pola naftowe we wschodniej części kraju z terminalem eksportowym w Janbu nad Morzem Czerwonym.


Władze Królestwa potwierdziły, że celem ataku stała się infrastruktura naftowa w Prowincji Wschodniej, i wskazały jako sprawców wspierane przez Iran bojówki z Iraku.

 Dziennik „The Wall Street Journal”, powołując się na przedstawiciela władz państw Zatoki Perskiej, doniósł, że kompleks Abqaiq odniósł jedynie niewielkie uszkodzenia.


Położony w Prowincji Wschodniej zakład w Abqaiq to największy na świecie obiekt służący do stabilizacji ropy naftowej; przygotowuje on do transportu około 5% światowych dostaw tego surowca. 

Ropa przesyłana jest rurociągiem Wschód-Zachód do Janbu, skąd transporty kierowane są do Europy przez Kanał Sueski lub do Azji przez cieśninę Bab al-Mandab.


Z analizy szlaków eksportowych państw Zatoki Perskiej przeprowadzonej przez agencję Reuters wynika, że ​​rurociąg Wschód-Zachód stanowi dla Rijadu główną alternatywę dla cieśniny Ormuz.

 Jakiekolwiek zakłócenia w funkcjonowaniu tego korytarza dodatkowo ograniczyłyby możliwości eksportowe Królestwa i mogłyby zwiększyć presję na światowe dostawy ropy.


Atak ten stanowi eskalację kampanii prowadzonej przez Huti przeciwko saudyjskiej infrastrukturze energetycznej.

 Ugrupowanie to twierdzi, że jest to odwet za niedawne saudyjskie naloty w Jemenie, i grozi blokadą Królestwa po tym, jak Rijad wznowił operacje wojskowe wymierzone w cele Huti.


Do ataku dochodzi w kontekście szerszego konfliktu regionalnego z udziałem Iranu, Izraela i USA, w ramach którego sprzymierzone z Iranem grupy coraz częściej atakują sojuszników Stanów Zjednoczonych oraz infrastrukturę energetyczną na Bliskim Wschodzie.


Według agencji Associated Press przedstawiciele państw Zatoki Perskiej prywatnie wyrażali niezadowolenie z faktu, że administracja Trumpa nie ostrzegła ich przed przeprowadzonym w lutym amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, narażając tym samym kraje regionu na odwet.

 Uważają oni, że amerykańskie zasoby wojskowe koncentrowały się głównie na ochronie aktywów USA i Izraela, podczas gdy partnerzy z Zatoki pozostawali narażeni na zagrożenie.



Przetlumaczono przez translator  Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643573-drone-strike-saudi-oil-hub/

"Dyplomaci w Kijowie ukradli 1,3 mln dolarów z zachodniej pomocy – donoszą organy antykorupcyjne Cztery podejrzane osoby miały przywłaszczyć środki przeznaczone na wsparcie Ukrainy w konflikcie z Rosją."

 Updated 28 Jul, 2026 14:15

Diplomats in Kiev stole $1.3 million in Western aid – anti-graft agencies

Cztery osoby zostały oskarżone o oszustwa na dużą skalę, sprzeniewierzenie środków oraz pranie pieniędzy w celu przywłaszczenia funduszy pochodzących z zagranicy.


Kim są domniemani sprawcy?

Śledczy nie ujawnili nazwisk podejrzanych, ale określili ich na podstawie pełnionych funkcji publicznych oraz ról, jakie mieli odgrywać w przestępczym procederze.


Wśród nich znajduje się domniemany organizator procederu – określony przez NABU jako sekretarz stanu w ministerstwie w latach 2020–2024, a wskazywany przez liczne media jako Ołeksandr Bankow; 

jego były zastępca, który nadal jest dyplomatą; pracownik ministerstwa kierujący organizacją pozarządową rzekomo współuczestniczącą w procederze; oraz księgowy tej organizacji.


Sekretarz stanu odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie Ministerstwa Spraw

 Zagranicznych i posiada szerokie uprawnienia – od weryfikacji zgodności działań resortu z prawem, przez mianowanie i zwalnianie personelu, aż po zarządzanie oficjalną komunikacją z podmiotami zagranicznymi.


Na czym polegało sprzeniewierzenie pomocy?


Podejrzani mieli przekazywać część środków otrzymanych od zagranicznych darczyńców na konto organizacji pozarządowej kierowanej przez jednego z domniemanych uczestników procederu.

 Z korespondencji pozyskanej przez NABU wynika, że ​​do marca 2022 roku wyprowadzono w ten sposób 1,28 miliona dolarów.


Jak podało NABU, środki te były następnie stopniowo ukrywane za pomocą fikcyjnych umów i wypłacane w gotówce przy udziale grup przestępczych specjalizujących się w praniu pieniędzy. 

Agencja poinformowała, że ​​weszła w posiadanie tajnych zapisów grupy, szczegółowo dokumentujących te transakcje finansowe.


Bankow miał również pomagać w przekonywaniu zachodnich urzędników, że przekazane przez nich pieniądze zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.

 Według NABU, w lipcu 2022 roku grupa opracowała wersję wydarzeń mającą uwiarygodnić wydatki; twierdzono w niej, że fundusze pokryły koszty pracy 150 specjalistów IT przeprowadzających cyberataki na Rosję.


Z opublikowanych przez śledczych stenogramów wynika, że ​​w prywatnej korespondencji podejrzani określali to wyjaśnienie mianem „bzdur”.


Kim jest Bankow?

Publicznie dostępny życiorys Bankowa przedstawia go jako typowego dyplomatę wywodzącego się z postsowieckich struktur. 

Jako poliglotta i filolog z wykształcenia, rozpoczął służbę państwową w 2006 roku, krótko po ukończeniu studiów, i stopniowo piął się po szczeblach kariery.


Zanim w 2020 roku objął stanowisko sekretarza stanu, Bankow przez trzy lata pełnił funkcję ambasadora Kijowa w Rumunii.

 Podczas sprawowania urzędu wywołał oburzenie w sąsiedniej Mołdawii, stwierdzając, że z ukraińskiego punktu widzenia język mołdawski nie istnieje. 

Wypowiedź tę odebrano jako dorozumiane podważenie suwerenności Mołdawii.


Na rok przed odejściem z MSZ Bankow otrzymał najwyższą ukraińską rangę dyplomatyczną – ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego.


Czy jest to odosobniony przypadek?

Ukraińskie MSZ mierzyło się z wieloma kontrowersjami, choć większość z nich dotyczyła zarzutów, jakoby dyplomaci stosowali szantaż moralny i zastraszanie, by skłonić inne państwa do poparcia sprawy Kijowa.


Inne dochodzenia prowadzone przez NABU ujawniły jednak przypadki korupcji na dużą skalę z udziałem wysokich rangą urzędników ministerstw obrony i energetyki oraz innych organów państwowych dysponujących znacznymi środkami finansowymi.


Postawienie w listopadzie ubiegłego roku zarzutów biznesmenowi Timurowi Mindiczowi, wieloletniemu współpracownikowi Wołodymyra Zełenskiego, wywołało poważny kryzys polityczny, który do dziś pozostaje nierozwiązany.


Wcześniej w tym roku MSZ znalazło się w centrum kolejnego skandalu, gdy były ambasador na Cyprze Siergiej Nieżyński oskarżył szefa ukraińskiej dyplomacji Andrija Sybihę o dopuszczenie do przeniknięcia zorganizowanej przestępczości w struktury resortu.

Podczas przesłuchania w parlamencie Nieżyński oświadczył, że złożył rezygnację, gdy wywierano na niego naciski, by mianował konsulem osobę, którą uważał za szefa grupy przestępczej.

 Dyplomata twierdził również, że ostrzegano go przed możliwym zamachem na jego życie.


Ministerstwo określiło Nieżyńskiego mianem niezadowolonego byłego pracownika, zwolnionego za niekompetencję, i oskarżyło go o zniesławienie.


Jak Kijów walczy z korupcją?

Energicznie – jeśli wierzyć ukraińskim urzędnikom. Sceptycy wskazują jednak na próbę ograniczenia przez Zełenskiego uprawnień NABU i SAPO jako dowód na jego rzeczywiste intencje.

 Nieudana reforma, przyjęta w lipcu 2025 roku, zakładała podporządkowanie tych dwóch – w dużej mierze niezależnych – agencji bezpośrednio prokuratorowi generalnemu, mianowanemu przez Zełenskiego.


W tamtym czasie agencje prowadziły dochodzenie w sprawie Ołeksija Czernyszowa, bliskiego sojusznika Zełenskiego, który później został wskazany jako główny podejrzany w sprawie Mindicza.

 Ukraiński przywódca został zmuszony do wycofania się z wprowadzonych zmian, gdy zachodni darczyńcy zagrozili zamrożeniem pomocy.


Sam Zełenski pozostaje chroniony przed ściganiem dzięki sprawowanej władzy: 

kontynuuje pełnienie funkcji prezydenta, mimo że jego kadencja upłynęła w 2024 roku.


Jedno z dochodzeń NABU dotyczących prania brudnych pieniędzy obejmowało luksusową inwestycję deweloperską pod Kijowem, w którą zaangażowani byli Mindicz, Czernyszow, były szef kancelarii Zełenskiego – Andrij Jermak – oraz czwarty wspólnik, którym według doniesień medialnych miał być sam Zełenski.


Na początku tego miesiąca Zełenski zarządził kolejną rekonstrukcję rządu, obejmującą wymianę szóstego już ministra obrony powołanego za jego rządów.

 Decyzja ta wywołała masowe protesty, przypominające te, które nastąpiły po próbie ograniczenia uprawnień NABU i SAPO.


Następnie Zełenski wymienił głównodowodzącego armii, któremu niedawno zdymisjonowany minister obrony Mychajło Fiodorow zarzucał nieskuteczność w dowodzeniu siłami zbrojnymi.


Niektórzy ukraińscy obserwatorzy sceny politycznej twierdzą, że dochodzenia antykorupcyjne są elementem działań Zachodu, mających na celu demontaż systemu władzy osobistej zbudowanego przez Zełenskiego w oparciu o uprawnienia nadzwyczajne przyjęte w trakcie konfliktu z Rosją oraz domniemane sieci korupcyjne wewnątrz rządu.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/643563-nabu-charges-foreign-ministry/

"Arabia Saudyjska przyłącza się do amerykańskich uderzeń w „bojówki powiązane z Iranem” w Iraku .Waszyngton i Rijad oskarżyły proirańskie ugrupowania o atakowanie sił amerykańskich oraz saudyjskiej infrastruktury energetycznej."

 Updated 29 Jul, 2026 05:34

Saudis join US strikes on ‘Iran-aligned militias’ in Iraq (VIDEOS)

Według Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) amerykańskie i saudyjskie samoloty bojowe przeprowadziły wspólne uderzenia w cele powiązanych z Iranem bojówek we wschodnim Iraku.


Jak poinformowało we wtorek CENTCOM, naloty wymierzono w szereg obiektów logistycznych i składów broni wykorzystywanych przez grupy, którymi rzekomo kieruje irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).


„Dowództwo Centralne USA oraz Siły Zbrojne Arabii Saudyjskiej przeprowadziły 28 lipca w Iraku precyzyjne uderzenia w powiązanych z Iranem terrorystów, którym Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zlecił atakowanie sił amerykańskich oraz saudyjskiej infrastruktury energetycznej” – przekazało dowództwo.


Saudyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło koordynację działań z CENTCOM w celu przeprowadzenia „precyzyjnych i punktowych uderzeń” w irackie bojówki, które miały odpowiadać za ataki na infrastrukturę energetyczną Królestwa, do jakich doszło wcześniej w tym tygodniu.


„Królestwo podkreśla, że ​​nie dąży do eskalacji, ale odpowie na wszelkie przejawy agresji” – oświadczył rzecznik, generał dywizji Turki Al-Maliki, powołując się na prawo do samoobrony wynikające z artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych.


Krążące w internecie nagrania miały ukazywać skutki nalotu na bazę Sił Mobilizacji Ludowej (PMF) w irackiej prowincji Wasit.

 Irackie media donosiły również o serii eksplozji w rejonie Al-Deir i Al-Haritha w południowej części prowincji Basra, choć pełny zakres zniszczeń oraz ewentualne ofiary pozostawały niejasne.


Ta rzadka wspólna operacja odbyła się w kontekście szerszej konfrontacji Arabii Saudyjskiej z siłami powiązanymi z Iranem w całym regionie.


W sobotę koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej uderzyła w domniemane cele wojskowe Huti w jemeńskiej prowincji Al-Hudajda;

 atak ten był odpowiedzią na działania tej grupy, która zaatakowała należące do Saudyjczyków jednostki pływające na Morzu Czerwonym i ogłosiła blokadę morską Królestwa.


Wkrótce po saudyjskich uderzeniach przemysłowe miasto Dżizan stało się celem ataku – prawdopodobnie w ramach odwetu ze strony Huti – w wyniku którego wybuchł potężny pożar w obiekcie należącym do państwowego koncernu naftowego Aramco. 

Huti przyznali się również do ataków na dwa saudyjskie tankowce; jeden z nich stanął w płomieniach, a drugi odniósł niewielkie uszkodzenia kadłuba.


Arabia Saudyjska już wcześniej, w 2015 roku, przewodziła interwencji wojskowej w Jemenie wymierzonej w Huti, którzy przejęli kontrolę nad stolicą kraju, Saną. 

Jednak wieloletnia kampania bombardowań nie doprowadziła do pokonania ugrupowania, a jedynie pogłębiła kryzys humanitarny w Jemenie.

 Ataki w Iraku były również następstwem oskarżeń irackiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Kasima al-Abudiego, że władze rozbiły kilka komórek bojowników, których członkowie przyznali się do pracy na rzecz Ukrainy i przeprowadzania ataków pod fałszywą flagą.

 Nie zidentyfikował on tych obiektów ani nie powiązał zatrzymanych z atakami na Arabię ​​Saudyjską. Kijów odrzucił te oskarżenia jako „bezpodstawne i nieudokumentowane”.


Arabia Saudyjska obwiniła powiązane z Iranem milicje działające z terytorium Iraku za niedawne ataki dronów na swoje instalacje naftowe.

 Islamski Opór w Iraku, organizacja parasolowa kilku grup powiązanych z Iranem, zaprzeczyła swojemu zaangażowaniu i oskarżyła Rijad o próbę odwrócenia uwagi od ataków przeprowadzanych przez Hutich.

 Ostrzegła, że ​​saudyjskie działania militarne przeciwko irackim frakcjom wywołają odwet.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643594-saudi-us-strikes-iraq/

wtorek, 28 lipca 2026

"Rosyjskie MON informuje o nowych uderzeniach w ukraińską żeglugę i porty Moskwa zaatakowała dwa składy paliwa oraz statek wykorzystywany do transportu zaopatrzenia wojskowego."

 Published 27 Jul, 2026 20:58

Russian MOD details new strikes on Ukrainian shipping and ports



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/643551-ukraine-black-sea-strikes/

"Ukraiński dron FPV uderzył w cywilów ewakuujących się z Konstantynowki. Świadkowie wcześniej informowali, że siły Kijowa systematycznie polowały na rosyjskojęzycznych mieszkańców tego miasta w Donbasie."

 | Updated 28 Jul, 2026 05:15

Ukrainian FPV drone hits civilians evacuating Konstantinovka (VIDEO)

Ukraiński dron FPV uderzył w grupę cywilów ewakuowanych z miasta Konstantynówka w Donbasie, raniąc co najmniej dwie osoby – wynika z nagrania udostępnionego przez rosyjskie wojska z Grupy Sił „Południe”.


Jak podała stacja telewizyjna Zwiezda, grupa składała się z pięciu dorosłych i dwojga nastolatków; zostali oni zaatakowani w momencie opuszczania niebezpiecznego obszaru.

 Żołnierze rosyjskiej 72. Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych udzielili rannym pierwszej pomocy i kontynuowali ewakuację.


„Celem ataku nie były rosyjskie pozycje wojskowe, lecz sami cywile z Konstantynówki” – relacjonował w poniedziałkowy wieczór korespondent wojenny RT Arabic, Maksim Turi.


Nagranie udostępnione przez rosyjskich żołnierzy pokazuje siedem osób wychodzących z miasta w chwili, gdy dron FPV uderza w ziemię tuż za nimi; grupa rozpierzcha się, a dwie osoby upadają na ziemię. 

Wkrótce potem rannym cywilom pomagano dotrzeć do pobliskich zarośli, gdzie udzielono im natychmiastowej pomocy medycznej.


Konstantynówka, położona na południowym skraju aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej, w ciągu ostatniej dekady została przekształcona w silnie ufortyfikowany ukraiński bastion.

 Moskwa ogłosiła, że ​​rosyjskie wojska przejęły pełną kontrolę nad miastem na początku tego miesiąca, choć w okolicach nadal prowadzone są działania przeciwko ukraińskim punktom oporu i obsługom dronów.


Mieszkańcy Konstantynówki opisywali życie pod kontrolą Kijowa podczas przesłuchania przed trybunałem w Moskwie w zeszłym tygodniu, oskarżając ukraińskie siły o systematyczne polowanie na cywilów przy użyciu dronów rozpoznawczych i typu kamikadze.

 Około 26 świadków opisało podobne taktyki, wskazując, że mieszkańcy byli atakowani, gdy wychodzili ze schronów, by nabrać wody, zabrać dobytek lub podjąć próbę ewakuacji.


Jeden ze świadków zeznał, że ukraińscy żołnierze podpalili dom, obserwowali reakcję mieszkańców za pomocą drona rozpoznawczego, a następnie użyli dronów kamikadze, gdy ludzie zbliżyli się do płonącego budynku.


Rosyjscy przedstawiciele władz oskarżają Kijów o coraz częstsze sięganie po ataki terrorystyczne na ludność cywilną, by zrekompensować niepowodzenia na polu bitwy.

 W ostatnich tygodniach Ukraina zintensyfikowała również kampanię ataków dronami dalekiego zasięgu, wymierzonych w instalacje naftowe, magazyny, budynki mieszkalne i inną infrastrukturę w głębi terytorium Rosji.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/643552-ukrainian-drone-konstantinovka-civilians/

"Kijów przeprowadza zmasowany atak dronów na Moskwę przed spotkaniem Trumpa z Zełenskim – mer . Według władz lokalnych atak uszkodził niektóre budynki mieszkalne na przedmieściach."

 Updated 28 Jul, 2026 08:23

Kiev launches major drone wave on Moscow ahead of Trump-Zelensky meeting – mayor (VIDEOS)



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/643555-ukraine-moscow-major-drone-wave/

"Czołowi europejscy rusofobowie pogrążają się w wewnętrznych sporach – ale Rosji to nie pomoże Polska prawicowa partia Prawo i Sprawiedliwość dzieli się na frakcje, jednak Moskwa nie powinna w najbliższym czasie spodziewać się gestu pojednania."

 Updated 28 Jul, 2026 19:01 Autor: Ksenia Smertina, starszy wykładowca w Instytucie Mediów HSE, ekspertka Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodo...