| Updated 8 Nov, 2026 04:44

Nagrania świadków, które pojawiły się w sieci, ukazują sceny paniki:
ludzie uciekają z placu, a w tle słychać strzały.
Na innych nagraniach widać, jak napastnik strzela do przechodniów z jadącego pojazdu.
Tuż za nim podąża radiowóz, podczas gdy sprawca przemieszcza się przez centrum miasta w stronę dzielnicy Kazimierz.
Na kolejnych filmach widać osoby leżące nieruchomo na ziemi.
Według doniesień, strzały trafiły również w przejeżdżający tramwaj w pobliżu placu Wszystkich Świętych – wybita została szyba w kabinie motorniczego, jednak nikt z pasażerów ani obsługi nie odniósł obrażeń.
Policja prowadziła pościg za napastnikiem, aż do konfrontacji w pobliżu skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej.
Jak wynika z innego nagrania, mężczyzna wysiadł z rozbitego pojazdu i kontynuował strzelanie, nawet po tym, jak został postrzelony przez funkcjonariuszy.
Kolejne niepokojące nagranie pokazuje wyraźnie rannego funkcjonariusza policji, który z bardzo bliskiej odległości oddaje kilka strzałów, aby unieszkodliwić napastnika.
Napastnik przeżył i został przewieziony do szpitala, gdzie przebywa pod policyjną strażą.
Kim są ofiary?
Sześć osób, które zginęły w strzelaninie – cztery kobiety i dwóch mężczyzn – padło prawdopodobnie ofiarą przypadkowego ataku;
sprawca strzelał na oślep do przechodniów w ruchliwym, zabytkowym centrum Krakowa, miejscu chętnie odwiedzanym zarówno przez turystów, jak i mieszkańców.
Jak poinformował komendant główny policji Marek Boroń, wśród ofiar śmiertelnych znalazły się trzy Polki oraz obywatel Wielkiej Brytanii;
tożsamość dwóch pozostałych osób nie została jeszcze ustalona.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński potwierdził również, że wśród osób hospitalizowanych znajduje się pięciu obcokrajowców.
Ambasada Rosji w Warszawie potwierdziła, że wśród rannych jest obywatelka Rosji, która przebywa w miejscowym szpitalu;
placówka dyplomatyczna utrzymuje kontakt z jej bliskimi.
W ataku ucierpiały także cztery osoby obsługujące dorożki konne – stan dwóch z nich jest krytyczny.
Postrzelone zostały również dwa konie:
jeden z nich odniósł powierzchowne obrażenia, a drugi został trafiony w nogę.
Jak podała polska organizacja ochrony zwierząt OTOZ Animals, oba zwierzęta przeżyły i otrzymały pomoc weterynaryjną.
Łącznie 16 osób, w tym sprawca, trafiło do szpitala; stan 13 z nich określono jako poważny.
Wśród rannych znalazło się dwóch policjantów, z których jeden odniósł obrażenia zagrażające życiu.
W miejscu zamieszkania podejrzanego w Ostrowcu Świętokrzyskim, położonym około 150 km na północny wschód od Krakowa, odnaleziono trzy kolejne ciała.
Jak podają polskie media, przed odkryciem zwłok funkcjonariusze użyli drona do sprawdzenia mieszkania.
Premier Donald Tusk przekazał, że ofiary były prawdopodobnie bliskimi krewnymi sprawcy, choć okoliczności ich śmierci są wciąż przedmiotem dochodzenia.
Co wiadomo o sprawcy?
Podejrzany to obywatel Polski, zidentyfikowany przez lokalne media jako Michał O. – mężczyzna w wieku około 24–25 lat, pochodzący z Ostrowca Świętokrzyskiego.
Posiadał pozwolenie na broń palną, należał do klubu strzeleckiego w Starachowicach i był właścicielem co najmniej dwóch sztuk broni zarejestrowanej do celów sportowych.
Nie był wcześniej karany i nie figurował w policyjnych rejestrach.
Oprócz karabinka typu AR-15, którego użył sprawca, śledczy znaleźli w jego samochodzie także kilka innych sztuk broni palnej oraz amunicję, a także wyposażenie o charakterze wojskowym, w tym plecak i bagnet.
Ciężki ekwipunek napastnika, utrzymany w stylu wojskowym, podsycił spekulacje, jakoby był on żołnierzem lub wcześniej walczył w ramach Międzynarodowego Legionu na Ukrainie.
Polski minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz kategorycznie jednak zaprzeczył, by podejrzany kiedykolwiek służył w Wojsku Polskim, podkreślając, że nie miał on żadnego związku z armią.
Samochód użyty w ataku był zarejestrowany na jego 52-letniego ojca, który posiadał również pozwolenie na broń palną i – według portalu Onet – był właścicielem 11 sztuk broni.
Śledczy badają broń zabezpieczoną w pojeździe, aby ustalić jej pochodzenie oraz sprawdzić, czy któryś z egzemplarzy należał do innych członków rodziny.
Jaki był motyw?
Minister obrony narodowej określił masakrę mianem aktu terroru, choć władze nie ustaliły jeszcze, czy miała ona podłoże ideologiczne.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński przekazał, że wstępne dowody wskazują, iż sprawca wyznawał radykalne poglądy ultranacjonalistyczne.
„Wszystko wskazuje na to, że był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami” – powiedział minister, podkreślając jednocześnie, że śledczy wciąż pracują nad ustaleniem, co dokładnie skłoniło napastnika do ataku.
Policja zdementowała wcześniejsze doniesienia o udziale drugiego napastnika, stwierdzając, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż sprawca działał w pojedynkę.
Śledczy analizują również dokładny przebieg zdarzeń oraz ewentualny związek między strzelaniną a śmiercią trzech osób w domu podejrzanego.
Jak zareagowały władze?
Po masakrze premier Donald Tusk udał się do Krakowa, gdzie przeprowadził nadzwyczajne spotkanie z kluczowymi ministrami, dowódcami policji oraz przedstawicielami służb bezpieczeństwa.
Premier wyraził uznanie dla funkcjonariuszy, którzy podjęli interwencję wobec napastnika, i zaapelował o przeprowadzenie szczegółowego dochodzenia w sprawie okoliczności ataku.
Prezydent Karol Nawrocki również złożył kondolencje rodzinom ofiar i zażądał pełnego wyjaśnienia okoliczności masakry.
„Bezpieczeństwo Polaków jest absolutnym priorytetem” – oświadczył, informując jednocześnie, że do Krakowa skierowano szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosza Grodeckiego.
Prezydent Krakowa Łukasz Gibała ogłosił żałobę, która potrwa do 11 listopada; w tym czasie wydarzenia publiczne zostały odwołane lub przełożone.
Po strzelaninie władze zaostrzyły również środki bezpieczeństwa w Warszawie, a do kraju napłynęły kondolencje od polskich przedstawicieli władz oraz przywódców państw zagranicznych.
Przetlumaczono przez translator Google
zroidlo:https://rt-english.com/news/648545-gunman-poland-dead-krakow/